Hipertensjolog w Paryżu

29 gdl 3 2016 660Krystyna Knypl

Paryż odwiedzałam kilkakrotnie, za każdym razem z innym zadaniem do wykonania. Po raz pierwszy pojechałam do stolicy Francji w 1997 roku razem z mężem i córką z okazji jej 16. urodzin (http://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/bonjour-la-france/277-debiut-w-paryzu). Drugi pobyt w tym mieście miał charakter naukowy. Znając drogę, postanowiłam pokazać Paryż od strony naukowej młodszym koleżankom, które pod moim kierunkiem napisały prace zakwalifikowane do prezentacji na kongresie European Society of Hypertension w 2004 roku.

Po latach dochodzę do wniosku, że trzeba kilka razy przybyć do jakiegoś miejsca, aby zauważyć nietypowy, ciekawy szczegół. Na przykład na paryskie dachy zwróciłam uwagę dopiero za ósmym pobytem w tym mieście, choć są one bardzo charakterystyczne. Paryskie dachy były uwieczniane przez malarzy, fotografów i filmowców. Co więcej, czynione są starania, aby cynkowe szare dachy trafiły na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

wmediolanie400

Kongresy European Society of Hypertension w pierwszych latach aktywności tego towarzystwa naukowego miały bardzo malowniczą oprawę, odbywały się bowiem na terenie uniwersytetu mediolańskiego. Miałam okazję uczestniczyć w takim kongresie w 1999 roku.

W 2003 roku po raz pierwszy zorganizowano kongres ESH poza murami uniwersytetu, w mediolańskim centrum kongresowym. Od tej pory kongres stracił dużo na urodzie, stał się jednym z wielu imprez organizowanych w bezimiennych centrach na obrzeżach miast, wyłożonych kilometrami szarej wykładziny, po której przebiegają zdyszani uczestnicy zmierzający z jednej sali do drugiej.

W 2004 roku kongres European Society of Hypertension zorganizowano w Paryżu. Dla mnie był ten wyjazd o tyle interesujący, że miałam pod opieką dwie młode koleżanki, z którymi prezentowałam postery na kongresie.

W roli mentorki hipertensjologicznej debiutowałam wcześniej, w 2003 roku, kiedy to jeden z młodszych kolegów wykonał pracę pod moim kierunkiem i otrzymał travel grant ESH dla młodych badaczy na kongres do Goeteborga. Niestety badaczy z starszym peselem organizatorzy kongresów nie wspierali i trzeba było wyasygnować własne fundusze na wyjazd. 

Długo szukałyśmy odpowiedniego cenowo hotelu, co jak wiadomo jest poważnym wyzwaniem dla turysty przyjeżdżającego nad Sekwanę. Wybraliśmy trzygwiazdkowy hotel, z którego było blisko do linii autobusowej na lotnisko, ale dość daleko do centrum kongresowego. Mówi się trudno! Był to klasyczny paryski tani hotel. Na czym polega klasyka? W mikroskopijnej przestrzeni windy panoszyła się oczywiście popielniczka, tak że na gości hotelowych i ich walizki prawie nie starczało miejsca. Z kolei wyjście spod prysznica bez wdepnięcia prosto w klozet wymagało cyrkowych umiejętności. W hotelu trwał cały czas remont, obcojęzyczni robotnicy wesoło nawoływali się na wszystkich piętrach. Obrazu multi-kulti dopełniał personel pracujący w sali śniadaniowej.

aa2604400

Podczas tego pobytu poznałam sieć sklepów Ed, a stało się to dzięki kelnerce z hotelu, mówiącej po rosyjsku, która na pytanie gdzie można zrobić zakupy spożywcze, powiedziała iditie do Jeda, tam budiet dieszewle.

Gdy widzę ten szyld, to zawsze przypomina mi się otrzymana rada i wspomniana kelnerka, sympatyczna i pomocna, obficie serwująca nam kawę podczas śniadania. Nazwa Ed nie pochodzi jednak od imienia Edward, jak prawdopodobnie sądziła kelnerka, lecz od Europa Discount należącego do sieci Carrefour. W 2006 roku podsieć Ed przeszła w ręce hiszpańskie i zmieniła nazwę na DIA (od hiszp. Distribuidora Internacional de Alimentación).

Mając w pamięci uroczyste otwarcia kongresu ESH w Mediolanie, ciekawa byłam bardzo, jak to będzie w Paryżu, stolicy wykwintnej gastronomii i wielkich tradycji kulinarnych.

321 gdl 3 2016660

Uroczystość jak uroczystość, ale mizeria cateringu ścinała z nóg, cóż, wszyscy lubią na czymś oszczędzić… W stolicy wykwintnej kuchni padło na jedzenie…

Podczas tego pobytu też poznałam znaczenie pojęcia cozy w odniesieniu do hotelarstwa. Oznacza to prawo właściciela do trzymania papugi w recepcji, palenia przez niego papierosów i dmuchania dymem gościom w nos. ;(( Gdy znoszący te ekstrawagancje proszą o przechowanie bagażu, w hotelu z atmosferą cozy spotyka ich odmowa. Takie to było cozy w paryskim wydaniu przed laty. Co się zmieniło? Paryżanie nadal palą papierosy, ale wychodzą na zewnątrz.

esh2016200

Po 12 latach hipertensjolodzy powracają nad Sekwanę. W dniach 10-13 czerwca 2016 r. odbędzie się już 26. z kolei kongres European Society of Hypertension (http://www.esh2016.org/).

Ja także powracam...

31 gdl 3 2016660

Tekst i zdjęcia
Krystyna Knypl
https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/

GdL 3_2016