Pokój hotelowy

Krystyna Knypl

Po artykule o wynalezieniu specyfiku przeciwko pluskwom (GdL 3_2015, s. 19, https://www.gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/wybrane-artykuly-1/artykuly-pogladowe/493-wstydliwy-problem-lozkowy), z którymi mamy największe szanse na spotkanie się w pokoju hotelowym, postanowiłam poszerzyć tematykę hotelową o inne wątki.

21GdL 3 2015660

Moim najpoważniejszym dziennikarskim dziełem na tematy hotelowe jest wpis zatytułowany Czym się różni pokój double od pokoju twin?: http://www.photoblog.com/mimax2/2011/04/03/, który w ciągu trzech lat doczekał się około 64 tysięcy odsłon. Skoro temat cieszy się tak dużym wzięciem, to może wyjaśnijmy: twin, czyli po angielsku podwójny, oznacza pokój z dwoma łóżkami, natomiast pokój double ma szerokie, dwuosobowe łoże.

Jaki hotel wybrać?

Wszystko zależy od zasobności naszego portfela, rodzaju wyjazdu i ewentualnych zadań, jakie stoją przed nami w podróży. W ciągu minionych 15 lat, gdy dość intensywnie podróżowałam po świecie, zdarzyło mi się mieszkać w bardzo różnych obiektach hotelowych – od skromnych hosteli po słynne wielogwiazdkowe obiekty. Dziś, gdy działają portale służące do rezerwowania hoteli, sprawa jest ułatwiona – możemy wirtualnie obejrzeć obiekt, poczytać opinie użytkowników i zdecydować o wyborze.

Najpopularniejszym portalem do rezerwacji hoteli jest obecnie www.booking.com, hosteli www.hostelbookers.com – oba portale mają strony w języku polskim. Przygotowujemy więc wypukłą kartę kredytową i surfujemy aż do wyszukania locum, które nam odpowiada. Pomocna może być lektura stron www.tripadvisor.com, gdzie użytkownicy dzielą się wrażeniami z pobytu w wybranych obiektach. Zawsze konieczne jest staranne przeczytanie warunków rezerwacji.

Gdzie jest hotel?

22152 1215062574 0300

Po wylądowaniu odbieramy walizkę i ruszamy do miejsca naszego zakwaterowania. Jeśli taksówką, to w zasadzie pół biedy – dowiezie nas, choć i to nie jest regułą.

Ile będzie kosztowała taksówka, możemy niekiedy dowiedzieć się podczas rezerwacji, zwłaszcza gdy jest to taksówka współdzielona, a cena ryczałtowa. To dobre rozwiązanie w Stanach Zjednoczonych. Gdy chcemy podróżować taksówką indywidualną, jej koszt możemy obliczyć pod adresem http://www.worldtaximeter.com/.

Zdarzyło mi się doświadczyć w Buenos Aires niemiłej próby wysadzenia mnie w jakimś nieokreślonym punkcie miasta, który kierowca uznał za docelowy. Może dlatego, że taksówka świadczyła usługi typu „przewóz osób” – była jednak z licencjonowanej firmy prowadzącej również przewozy na trasie lotnisko-miasto. Szczęśliwie miałam wydrukowany z www.googlemaps.com widok miejsca, do którego chcę dotrzeć i udało mi się przekonać kierowcę, że chodzi o inny adres (https://www.photoblog.com/mimax2/2008/07/03/3072008-my-hostel-in-buenos-aires/).

Bywa, że dojeżdżamy i... nigdzie nie widać hostelu. Takie niełatwe do zauważenia oznakowania, bo na ościeżach lub wnęce bramy, mają hostele w Hiszpanii: https://www.photoblog.com/mimax2/2008/07/30/30072008-my-hostel-in-barcelona/ – hostel Girona, https://www.photoblog.com/mimax2/2010/09/13/13092010-spacerujac-ulica-san-bernardo-w-madrycie/ – hostel Abami II.

22GdL 3 2015660

Internet jest niezbędny!

Internet jest jak tlen, niezbędny do życia współczesnych organizmów. Dlatego podczas rezerwowania sprawdzamy, czy jest internet w hotelu i na jakich warunkach można z niego korzystać. Ogólna reguła jest taka – im więcej gwiazdek, tym dostęp do internetu więcej kosztuje. W hostelach internet jest bezpłatny, a w hotelach biznesowych każą sobie słono płacić. W pięciogwiazdkowych obiektach żądanie 30 dolarów za dobę dostępu do internetu nie jest niczym niezwykłym. Spotykanym rozwiązaniem jest bezpłatny internet jedynie w hotelowym holu połączonym z kawiarnią – słowem jeszcze inna forma skłonienia gościa do zostawienia dodatkowych pieniędzy w hotelu. Ogólnie na przestrzeni ostatnich 10 lat dostęp do internetu bardzo się poprawił i z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy w São Paulo biegałam do McDonalda, aby po kupieniu zestawu śniadaniowego uzyskać dostęp do internetu. Obcowanie z klawiatura brazylijską i lokalną wersją języka portugalskiego było nie lada zadaniem. Miło powspominać!

Gniazdko elektryczne

Gdy podróżujemy po Europie, używanie osobistego sprzętu elektrycznego w zasadzie nie stanowi większego problemu, ale gdy ruszymy dalej w świat, konieczne stają się przejściówki do gniazdka o odmiennej konstrukcji. Dodatkowo pojawia się problem napięcia w gniazdku. Europejskie 230 V nie jest powszechne i w wielu krajach stosuje się 110 V. Ciekawe rozwiązanie spotkałam w hotelu Ledra w Atenach, gdzie były gniazdka i na 110, i na 230 V. Niekiedy właściciele hotelu nie przewidują, że gość będzie chciał cokolwiek przyłączyć do prądu i bywa, że jedyne dostępne gniazdko znajdziemy w łazience. Zawsze warto przeszukać wzrokiem listwy przypodłogowe – tam czasem też znajduje się gniazdko.

Intruz w pokoju hotelowym

Intruz w pokoju hotelowym może przybierać bardzo różną postać – bywa mały lub jest całkiem sporych rozmiarów. Nieruchomy lub ruchliwy. Łatwy lub trudny do usunięcia. Zawsze nieproszony i nieoczekiwany. Rzadko kiedy można się go łatwo pozbyć. Osobliwym intruzem w jednym z hoteli brukselskich były… poduszki. Na ich pokryciu była nadrukowana wyrazista twarz kobiety, co sprawiało wrażenie, że w pokoju jest obecny ktoś jeszcze. Po chwili przyglądania się temu obliczu dostrzegłam drugą poduszkę… o nie, tego już za wiele! Dwie obce kobiety w moim pokoju. Poduszki wylądowały w szafie. ;))

Podobne odczucia miała inna z uczestniczek konferencji, bo na swoje wystąpienie przyniosła identyczną poduszkę i położyła ją na mównicy, po czym zaczęła od słów: Są dwie Giny, ta która stoi przed wami i ta, której wizerunek z łzą jest na poduszce. Ta druga to Gina owładnięta bólem. Ponieważ konferencja była poświęcona nowemu lekowi przeciwbólowemu, uznałam, że Gina miała dobre wejście. Jest zresztą ciekawą prezenterką, mówi ze swadą, walczy o prawa osób z fibromialgią.

Wystrój tego pokoju w Brukseli był nadmiernie designerski, wszystko z pewnością świetnie prezentowało się na zdjęciach i wykresach, ale niepotrzebnie absorbowało uwagę użytkownika. Poczynając od ekspresu do kawy, który z trudem uruchomiłam, na kranach kończąc.

Zagadki łazienkowe

Wyposażenie hydrauliczne jest zawsze dla mnie największą zagadką w każdym hotelu od Hiltona poczynając, na skromnym hostelu w Puerto Iguazu kończąc.

https://www.photoblog.com/mimax2/2010/11/18/18112010-theme-washbasins-in-different-countries/

https://www.photoblog.com/mimax2/2010/12/05/5122010-toilet-gallery-international-inspection/

https://www.photoblog.com/mimax2/2010/12/06/6122010-toilet-gallery-international-inspection-part-2/.

Pochwała czajnika

Zawartość bagażu to bardzo indywidualna sprawa, w moim od pewnego czasu jest... czajnik, tak! czajnik – ten który pokazuję na fotografii.

23GdL 3 2015500

W amerykańskich hotelach standardowym wyposażeniem pokoi jest ekspres do kawy zwany coffeemakerem oraz codziennie uzupełniana porcja kilku torebek kawy kofeinowej oraz bezkofeinowej do zaparzenia w tym sympatycznym urządzeniu. Smakosze kawy mogą wzdrygnąć się na określenie kawa amerykańska, ale w gruncie rzeczy nie chodzi tu o smakowanie kawy, lecz o nawodnienie organizmu zmachanego zwiedzaniem i często odwodnionego, bo ceny kawy na mieście są zbyt drenujące dla kieszeni.

Gdy więc po dniu pełnym obrad lub zwiedzania docieramy do hotelu, fajnie jest ułożyć się na łóżku, włączyć komputer, zgrać zdjęcia z aparatu, napisać korespondencję do rodziny, popijając przy tym kawę i chrupiąc jakieś ciasteczka albo nawet pogryzając watowate bułeczki.

Coffeemakery spotyka się też w niektórych hotelach europejskich, zwłaszcza należących do znanych amerykańskich sieci, ale w hostelach nie ma tych pożytecznych urządzeń. Tak samo nie ma ich w polskich hotelach, nie bywają też w hotelach typu B&B (bed and breakfast). W takiej sytuacji nieoceniony jest własny sprzęt, a jeżeli jeszcze zabierzemy z domu yerba mate, to już nic więcej do szczęścia zmęczonemu podróżnikowi nie jest potrzebne...
https://www.photoblog.com/mimax2/2011/01/22/22012011-pochwala-czajnika-i-coffeemakera/

Jeśli nie w pokoju hotelowym, to gdzie?

Gdy klęska żywiołowa uniemożliwi nam dotarcie do hotelu, możemy zanocować na lotnisku – pomocny w tym będzie przewodnik po miejscach do spania na lotniskach: http://www.sleepinginairports.net/index.htm.

Tekst i zdjęcia
Krystyna Knypl
https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/

GdL 3_2015