Październik

Miasto rozkwita...
czyli o tym, jak kocie oko pana tuczy...

Ewa Dereszak-Kozanecka

Tak. W październiku miasto rozkwita. Kwiaty gasną, drzewa powoli zrzucają płomienne liście, wycofuje się zielony dywan traw. Na granicy trawnika, gdzie przez ciepłe miesiące lata trwała zażarta walka pomiędzy brukową kostką a zielonym najeźdźcą, szala zwycięstwa wyraźnie chyli się ku szarości betonu.

Topnieją firany zieleni na murach. Jeszcze maskują swoją słabość jaskrawą czerwienią, właśnie utraconą letnią bujność ukrywając pod feerią wrzących barw. Jak podstarzała amantka, która gasnącą świeżość urody maskuje blaskiem klejnotów.

Miasto rozkwita.

Portrait-Painting-Girl-with-cat-Bail Antoine Jean A Young Girl With A White Catmini

Teraz uwolnione ze zbędnych ozdobników wabi oko czystością betonowych form, ostrym kantem kamienicy, nagłym zwrotem zapadłej uliczki, starą bramą, wymyślnym fryzem. A czasem odstrasza brutalnym graffiti.

Październikowe miasto rośnie w siłę, tężeje, gra główną rolę. Zapełniają się szkoły, stancje i akademiki. Mury zdają się zbliżać, chronić, otaczać. Zdają się mówić: jestem twierdzą, chodź, wejdź, w moim wnętrzu nie zziębniesz, nie zmokniesz... nie dojdzie cię tu chłód nocy, nie dopadną poranne mgły, jeszcze nie czas, jeszcze mam w sobie letnie ciepło i chcę się nim podzielić...

painting1

Otwarte bramy zapraszają.

Koty to wiedzą. Coraz chętniej zaglądają w otwarte wnętrza bram. Jeszcze chętnie zwiedzają miejskie skwery, zakamarki i obrzeża dzikich łąk, ale coraz częściej zaglądają do domu, tak po prostu, sprawdzić, czy jeszcze stoi...

Lusia, młoda łaciata kotka, drobnym kroczkiem, niewprawnie, z dziecięcą chwiejnością, żwawo drepcze do ogrodu, gdzie bogate złoża zielonego bluszczu kryją niejeden przysmak. Bluszcz zakrywa całe ciemne podwórko, trudno złapać tu trochę słońca. Lusia jest młoda, zwinna, a polowanie łączy z radosną zabawą. Penetruje zielne sploty w poszukiwaniu przygody. Nie musi wykazać się determinacją, bo w pokoiku stróża śródmiejskiej kamienicy czekają na nią pełne miski i ciepły koc. Tak, ten dzień jest całkiem przyjemny...

Joseph-Claude Bail - Le Cuisiner660

Ale jeszcze przyjemniejsza jest ciepła noc bezpiecznie przespana w wyłożonym kocem koszyku schowanym w kącie stróżówki. Noc, w którą można do woli zwijać się w kłębek, burczeć i suszyć zmoczone październikową mgłą futerko. Daj Boże jak najwięcej takich ciepłych nocy. Tak – teraz futerko naprawdę się przydaje.

Ludzie są fajni... Dobrzy ludzie są fajni...

Robią różne dziwne rzeczy, pędzą gdzieś, znikają, potem wracają... trudno za nimi nadążyć. Trochę dziwni, ale przydatni. Nakarmią, napoją, dadzą ciepły kąt i poczucie bezpieczeństwa. To tak dobrze mieć dużego, silnego przyjaciela, który o nas zadba... I tak niewiele chce w zmian. Trochę pieszczot i spojrzenia w oczy. Da się zrobić.

gac gac 1501 624x544

Lusia bezpiecznie ukryta, zza węgła obserwuje niezwykły ruch w korytarzach starej kamienicy. Poza znanymi twarzami, poza znajomym szuraniem znanych stóp, słyszy coś nowego.

To radosne, głośne rozmowy przyjezdnych lokatorów. Przyjechali Bóg wie skąd i Bóg wie po co. Są nowi, a zupełnie nieostrożni. Robią tyle hałasu, że aż uszy bolą. Ale Lusia jest przyjazna, ciekawa świata i ludzi, za kilka dni pozwoli im do siebie podejść. Poczeka tylko trochę, aż się wyszumią, przycichną...

To mogą być całkiem interesujące znajomości. Chodźcie, chodźcie, kamienica wszystkich pomieści.

Miasto jest takie dosłowne. Przechowuje w swym wnętrzu koty, ludzi i inne stworzenia. Osłania ich codzienną krzątaninę.

Jesień jest szczera, niczego miastu nie podkrada. Nie mami zielenią, nie tumani zapachem. Nie dodaje kwiatami fałszywego uroku parszywym zaułkom. Nie kradnie uwagi i wydaje nagie miasto na pastwę ciekawskich spojrzeń... a ono mieni się pełną gamą szarości, pokrewną harmonią barw znaczoną tam i ówdzie płomieniem liści i barwną dziewczęcą postacią owiniętą kolorowym szalikiem. Wiwat moda na kolory!

Koty tymczasem zawłaszczają miejskie ciepło... Cierpliwie zbliżają się do ludzi. Coraz dłużej przebywają w domu, coraz rzadziej wychodzą. Ciekawe świata, cenią jednak komfort i wygodę.

I przecież tak lubią nas obserwować, uważnie patrzeć nam na ręce... A nuż zrobimy coś smacznego, coś niebiańsko pachnącego, mile łechczącego kocie podniebienie? Arcydzieło smaku i zapachu, potrawę na miarę kociego gustu i wymagań.

Tak więc nad miastem zapada jesień. Zawłaszcza dni i noce, zawłaszcza ogrody, podwórka i dzikie łąki, których już coraz mniej. A koty zawłaszczają wnętrza miast.

Proszę Państwa, oto koty we wnętrzach.

biopic-small

Oto ciepłe i obszerne wnętrza paryskich kamienic przełomu wieku, wg Josepa-Claude Baila, francuskiego malarza. Joseph-Claude Bail urodził się 22 stycznia 1862 roku w Limonest w regionie Rodan we Francji, zmarł w 1921 r.

Pochodził z artystycznej rodziny, jego ojciec Jean-Antoine Bail był malarzem tworzącym z wyraźnym wpływem holenderskich mistrzów. Widać te wpływy i w malarstwie syna, który z zamiłowaniem oddawał rodzajowe sceny z życia francuskiej służby, w palecie barw i grze świateł według kanonu niderlandzkich mistrzów.

Jego obrazy są ciepłe, spokojne, z odrobiną humoru pokazujące życie codzienne zapewne napływowych paryżan. W czasach wielkich przemian społecznych i niepokojów, a wręcz rewolucji w malarstwie Bail z godnością i humorem konsekwentnie malował swoje spokojne impresje codzienności mieszczańskich kuchni i piwnic, tętniących życiem pod podłogami salonów.

Naokoło mijał świat i realizm nieuchronnie odchodził do lamusa, a on wciąż podglądał życie kuchcików i z przymrużeniem oka przelewał na płótno obyczaje ludzi tworzących mit miasta słynącego z wykwintnego życia.

Był w swojej sztuce konsekwentny, miał wiernych mu odbiorców, co zapewniało dostatnie życie. Doceniony przez współczesnych został kawalerem Legii Honorowej i laureatem licznych nagród i medali.

The-Little-Girl-and-Her-Kitten660

Szanowni Państwo, zajrzyjcie wraz z malarzem do wnętrz paryskich kuchni, korytarzy i zakamarków przepastnych kamienic. Zapraszam na nie całkiem poważną wędrówkę po kuchennym świecie. W tej wędrówce towarzyszyć nam będą tak samo jak bohaterom obrazów – koty... Gospodarne, uważne, zaangażowane (ach, jak bardzo!) w życie kuchcików i podkuchennych.

To ważne, bo przecież...

Wiadomo – kocie oko pana tuczy...

Ewa Dereszak-Kozanecka
psychiatra

Źródła ilustracji:
http://vintageprintable.swivelchairmedia.com/art-and-design/portrait-painting-girl-with-cat-bail_antoine_jean_a_young_girl_with_a_white_cat-2/
http://www.wikigallery.org/wiki/painting_367670/Claude-Joseph-Bail/Mother-And-Kittens-In-A-Pot
http://www.allpaintings.org/v/Realism/Joseph-Claude+Bail/Joseph-Claude+Bail+-+Le+Cuisiner.jpg.html
http://www.bbc.co.uk/arts/yourpaintings/paintings/domestic-scene-boy-with-a-water-pitcher-and-a-cat-27632
http://www.artrenewal.org/pages/artist.php?artistid=248
http://www.oilpaintingsgallery.com/paintings/The-Little-Girl-and-Her-Kitten.asp