Przygotowania do powrotu do pracy...

IMG 5100660

Barbara Iwanik

Niedługo kończy się mój urlop wychowawczy i wracam do pracy na oddziale. Od dawna wyobrażałam sobie ten ostatni miesiąc przed powrotem do szpitalnej rutyny: planowałam czytać prasę specjalistyczną, robić notatki i wertować grube księgi... jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nauka przy dwulatku wygląda zupełnie inaczej niż to pamiętam z bezdzietnych czasów studenckich. Właściwie to polega głównie na budowaniu domków z klocków duplo i zasypianiu nad książką o 23, po położeniu dziecka spać i posprzątaniu kuchni.
I choć początkowo myślałam, że najważniejsze w przygotowaniu do pracy są kwestie merytoryczne, na pierwszy plan szybko wysunęły się bardziej przyziemne sprawy.

IMG 5042400Opieka nad dzieckiem

Nie umiałabym spokojnie pracować, martwiąc się o to, czy moje dziecko czuje się w tym czasie bezpiecznie. Na szczęście przez kilka miesięcy córka zostanie w domu ze swoim ukochanym tatusiem (już niedługo napiszemy wspólny tekst o losach ojca na urlopie wychowawczym!), a wiosną prawdopodobnie zacznie przygodę z przedszkolem. Szukanie przedszkola, które spełnia chociaż część naszych wymagań, było żmudne i trudne, ale... udało się!

IMG 5073660

Ubrania

Podczas sprzątania szafy postanowiłam przymierzyć swoje szpitalne fartuchy. Okazało się, że niektóre są już ciasnawe, a inne z kolei wymagają potraktowania wybielaczem (zawsze plamią się w okolicy kieszeni od długopisów i pieczątki). Przydałyby się również nowe buty i torebka (tych nigdy za wiele!).

IMG 5095400

Sprawy formalne

Próbuję na nowo zaopatrzyć się w recepty, zwolnienia, loginy, hasła i kody dostępu. Wciąż żal mi drzew i ton papieru, na których wypisuje się lekarskie dokumenty. Dowiedziałam się również, że podczas mojej długiej nieobecności zmienił się szpitalny system komputerowy – czeka mnie zatem trochę nauki. Chcę również zrobić sobie ściągawkę z kodów, którymi otwiera się drzwi, aby móc sprawnie poruszać się między oddziałami.

Jedzenie

Ten temat zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie. Nie martwię się o kwestię żywienia córki (wierzę, że mąż potrafi ugotować zupę i zrobić kanapkę), zależy mi jednak na tym, żeby przygotowywać sobie do pracy wartościowe posiłki i nie marnować pieniędzy na kiepskiej jakości przekąski ze szpitalnego bufetu. Kupiłam cały komplet pojemników na sałatki i zupy i gromadzę przepisy na zdrowe i pożywne lunche. Czy naprawdę uda mi się wreszcie zjeść cały posiłek bez przerwy?

Zegarek i kalendarz

Po ponad dwóch latach na moim nadgarstku znów zagościł zegarek (wymagał drobnej naprawy u zegarmistrza), planuję również zakup budzika, bo ten w telefonie zbyt łatwo wyłączyć i zakopać się w kołdrę. Mam też nowy kalendarz, w którym już pojawiły się daty kursów specjalizacyjnych, konferencji i szkoleń.

#

Wszystkim tym przygotowaniom towarzyszą najróżniejsze emocje. Z jednej strony trochę mi żal beztroskiego czasu spędzanego z córką, przedpołudniowych spacerów i wspólnych drzemek, a z drugiej cieszę się na nowe wyzwania, spotkania z pacjentami i naukę. Moja córka nie jest już malutkim, potrzebującym ciągle mamy dzidziusiem. Stała się wesołą, wygadaną dziewczynką. Wierzę, że czas, który spędziłyśmy razem w domu, jest dla niej fundamentem na całe życie.

IMG 5099400

Tekst i zdjęcia
Barbara Iwanik
młodszy asystent na oddziale chemioterapii

GdL 10_2017