Organizacje broniące lekarzy

Krystyna Knypl

Czasy, w których lekarzowi do wykonywania zawodu wystarczała znajomość medycyny, bezpowrotnie minęły i nie wrócą. Czasy, w których pacjenci przybywali do gabinetu lekarza jedynie po pomoc w chorobie i cierpieniu, także nie wrócą. Dziś gabinet lekarza to dobre miejsce, na którym można zbić kapitał, oferując agresywne usługi prawnicze w walce o najdziwniejsze odszkodowania. Każdego roku rośnie liczba roszczeń pod naszym adresem, a tym samym wzmaga się ryzyko wykonywania zawodu i możliwych zagrożeń prawnych oraz finansowych.

Osobom tradycyjnie pojmującym świat może się takie stwierdzenie wydać nieco paradoksalne. Jednak musimy mieć świadomość, że jesteśmy dziś obsadzani w rolach przedsiębiorców i świadczeniodawców, czyli w zupełnie innych kategoriach, niż tradycyjnie pojmowany zawód lekarza.

W takich realiach ukończenie wydziału lekarskiego nie daje nam należytych kwalifikacji do bezpiecznego funkcjonowania zawodowego. Potrzebne są nam liczne pozakliniczne umiejętności. Potrzebne są także organizacje i instytucje oferujące profesjonalne wsparcie z zakresu umiejętności pozaklinicznych. Do tych umiejętności należy przede wszystkim znajomość przepisów prawa, umiejętność obcowania z mediami, pogłębione korzystanie z zasobów internetu oraz znajomość psychologii obrony.

Umiejętności pozakliniczne pilnie potrzebne!

Wiadomo, że człowiek naprawdę chory jest ufnie nastawiony do lekarza, czuje bowiem, że nikt inny mu nie pomoże. Inaczej ma się sprawa z konsumentami usług medycznych, bywalcami gabinetów realizującymi zasadę „bo-mi-się należy”, czy wreszcie z rodzinami ogarniętymi wyrzutami sumienia. Poczucie winy jest przytłaczające i oczywista jest chęć przeniesienia tego przykrego stanu na kogoś innego. Porozumienie z grupami bywalców nie jest łatwe i wymaga opanowania wielu nowych umiejętności. Jest to trudne, bo nie istnieją żadne instytucjonalne ani profesjonalne metody obrony lekarza niesłusznie oskarżonego czy pomówionego. Żadna z naszych organizacji lekarskich nie wypracowała systemowego postępowania obronnego. Nie są tym także zainteresowane instytucje akademickie. Jedyne, co widzimy na rynku, to organizowane doraźnie grupki biznesowe, które usiłują zbić kapitał na naszej trudnej sytuacji.

Wszystkie dotychczasowe metody awaryjnego postępowania w sytuacjach zagrożenia powinny być zastąpione systemowymi rozwiązaniami oferowanymi przez nasz samorząd. Da sie to zrobić i co więcej, dobre wzory są na wyciągnięcie ręki!

Zagraniczne organizacje broniące lekarzy

Najdłuższe tradycje ma Medical Defence Union. Jest to organizacja, która została założona przez lekarzy brytyjskich w 1884 roku po zdarzeniu jakie spotkało dr. Bradleya. Został on oskarżony przez pacjentkę z padaczką, cierpiącą na urojenia o treściach seksualnych, o gwałt i osadzony w więzieniu na cztery miesiące. Sąd doktora uniewinnił.

Od 1983 roku Medical Defence Union zapewnia całodobową pomoc medyczno-prawną, a od 1993 roku ma specjalistyczne biuro prasowe. W 2010 roku liczba członków Medical Defence Union we wszystkich krajach, w których ona działa, wynosiła 200 000! Organizacja idzie z duchem czasu i od 2011 ma swoje strony na Facebooku i Twitterze.

Medical Defence Union zatrudnia 350 osób (http://jrs.sagepub.com/content/105/6/272.extract).

Rocznie serwis pomocowy Medical Defence Union odbiera 32 tysiące telefonów od swoich członków z prośbą o pomoc. Liczba zgłoszeń jest miarą, jak potrzebna jest profesjonalna obrona i pomoc.

Szefową Medical Defence Union jest obecnie dr Christine Tomkins. W internecie można znaleźć bardzo ciekawe jej wypowiedzi. Na pytanie, co sprawia najwięcej trudności w obronie prawno-medycznej lekarza, odpowiada, że tendencja do przeregulowania warunków wykonywania tego zawodu i nadmiar przepisów skierowanych przeciwko lekarzowi. Skąd to znamy? W innym miejscu mówi ona o potrzebie rozwoju kultury otwartości w raportowaniu błędów medycznych, bo jedynie spokojne i rzeczowe ich przeanalizowanie pozwoli na uniknięcie ich powtarzania. Zwraca ona uwagę na rosnące kwoty wypłacanych odszkodowań i jednocześnie podkreśla, że wzrost nakładów nie stanowi żadnego rozwiązania perspektywicznego.

Tymczasem w roku 2012 liczba skarg od pacjentów wzrosła o 15%. Zdaniem dr Christine Tomkins może to mieć podłoże nie tylko medyczne, ale także społeczne i ekonomiczne.

Apetyty prawników wnoszących skargi w imieniu swoich klientów były tak znaczne, że w kwietniu 2013 wprowadzono ograniczenie wysokości honorariów adwokatów za obsługę roszczenia pacjenta.

Na internetowej stronie Medical Defence Union czytamy, że Wielka Brytania ma więcej niż jakikolwiek kraj dzienników i pism mających nienasycony apetyt na opowieści o zawodzie lekarza – najwyraźniej nie znają oni rynku polskiego! U nas każde pismo niezależnie od częstość ukazywania się ma taki apetyt. Medical Defence Union oferuje 24-godzinne wsparcie biura prasowego, którego pracownicy radzą, jak rozmawiać z dziennikarzami, jak się zachować, gdy bez naszej zgody zrobiono nam zdjęcie, jak odpowiadać na pytania zadawane przez media. Dla Medicla Defence Union pracuje 23 radców prawnych uprawnionych do występowania przed sądami oraz 46 osób wyspecjalizowanych w zagadnieniach medyczno-prawnych.

Druga organizacja to Medical Protection Society, która oferuje podobny serwis pomocowy w ponad 40 krajach anglojęzycznych. Jej główna siedziba jest w Wielkiej Brytanii, ale organizacja działa także w Irlandii, Malezij, Singapurze, Hongkongu, RPA, Nowej Zelandii. Zrzesza 280 tysięcy członków. Istnieje od 1892 roku.

Trzecia organizacja to Medical and Dental Defence Union of Scotland, która też ma długie tradycje, bo powstała w 1902 roku. Jak czytamy na stronie internetowej, organizacja „oferuje lekarzom spokój umysłu”. Osiąga się to, oferując 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku pomoc medyczno-prawną, reprezentację w sądach, pomoc w reagowaniu na skargi, asystę przy problemach natury dyscyplinarnej.

Na profesjonalną pomoc prawną mogą liczyć także lekarze kanadyjscy. Mają oni do dyspozycji The Canadian Medical Protective association (CMPA). Organizacja powstała w 1901 roku i należy do niej 78 tysięcy lekarzy kanadyjskich.

Profesjonalne organizacje pomocowe mają także inne zawody medyczne, jak na przykład paramedycy czy pracownicy karetek pogotowia w Nowej Południowej Walii w Australii, którzy mogą korzystać z pomocy The Emergency Medical Service Protection Assoctiation (EMSPA).

Potrzebne są systemowe i profesjonalne rozwiązania!

Klimat poszukiwania wysokich odszkodowań w gabinetach lekarzy i szpitalach doprowadził do rozwoju tzw. medycyny defensywnej. Polega ona na wykonywaniu badań i różnych procedur medycznych w celu ochrony przed ewentualnymi roszczeniami ze strony pacjentów. Szacuje się, że medycyna defensywna może stanowić 10% budżetu medycznego w Stanach Zjednoczonych. Nie służy ona ani pacjentowi, ani lekarzowi. Jedynie hoduje złudne uczucie bezpieczeństwa, generuje koszty i bogaci chciwych prawników. Medycyna defensywna rozwija się także w naszym kraju, a wraz z nią powstaje wiele nowych zagrożeń dla naszego zawodu.

Pojawiają się pierwsze próby wsparcia prawnego dla lekarzy, ale są one niekompletne i raczej przypominają przedsięwzięcia reklamowe niż pomocowe. A przecież nie może to być działalność amatorska, organizowana dla celów biznesowych lub promocji osób i instytucji.

Lekarz niesłusznie oskarżony przez pacjenta, prasę lub płatnika potrzebuje profesjonalnego wsparcia i zasługuje na nie. Nie może być ofiarą cynicznych graczy, którzy na tej trudnej sytuacji chcą zarobić lub się wypromować.

Od zaraz potrzebni są w Polsce fachowcy do zorganizowania pomocowej organizacji non-profit niosącej pomoc lekarzom. Dla porządku wyjaśnijmy, że non-profit nie jest tożsame z pracą charytatywną. Organizacje non-profit wspierają prywatne lub publiczne dobro, nie kierując się zasadą maksymalizacji zysku.

Pomoc w sytuacji kryzysowej – niezależnie od tego, czy pali się komuś dom, doznał zawału serca lub stresu psychicznego w wyniku niesłusznego oskarżenia – zawsze powinna być niesiona przez osoby oraz instytucje do tego powołane, dysponujące odpowiednią wiedzą, systemami wspomagania, rangą prawną oraz zasięgiem działania.

Krystyna Knypl
internista