Wybrane artykuły

Powierzchnia (gałki ocznej) pod specjalnym nadzorem

IMG 20181021 184215 660

Alicja Barwicka

Analizując cechy jakiejkolwiek powierzchni, stosujemy konkretne, czytelne dla każdego określenia. Mówimy np., że powierzchnia może być gładka, nierówna, chropowata, błyszcząca lub matowa. Opisanie przedniej powierzchni gałki ocznej podlega takim samym regułom, a ponieważ oczekujemy, by jej wygląd odzwierciedlał prawidłową kondycję oka, to fizjologicznie powinna być blada (bez cech przekrwienia), gładka, lśniąca, z przezierną rogówką, umożliwiającą uwidocznienie rysunku tęczówki. W stanach patologicznych poza dolegliwościami bólowymi, świądem lub chociażby uczuciem dyskomfortu dla oceny przedniej powierzchni gałki ocznej używa się wielu innych określeń, które charakteryzują rodzaj powstałych zmian. Na kondycję tej struktury, na którą składają się spojówka, rogówka i warstwy filmu łzowego mają wpływ nie tylko konkretne stany chorobowe, ale i nasze własne działania.

Czytaj więcej: Powierzchnia (gałki ocznej) pod specjalnym nadzorem

Nużeniec nigdy się nie nuży

Alicja Barwicka

Jeszcze 10…15 lat temu okuliści nie interesowali się nużeńcami. Był to natomiast od lat problem lekarzy weterynarii, bo nużyca może być śmiertelnie groźną chorobą niektórych zwierząt, w tym naszych domowych psich i kocich pupili. Dzisiaj, kiedy do patologii obejmujących aparat ochronny oka i jego przednią powierzchnię przywiązuje się znacznie większą wagę, upatrując w nich między innymi przyczynę zaburzeń w funkcjonowaniu także głębiej położonych struktur gałki ocznej, do łask badaczy wróciły zagadnienia dotyczące ciągle jeszcze nie w pełni poznanych funkcji powiek, w szczególności patofizjologii gruczołów Meiboma i kanałów odprowadzających ich wydzielinę. Przypomniano też sobie, że brzegi powiek z mieszkami włosowymi rzęs i ujściem kanałów gruczołów łojowych mogą stanowić idealne, bogate w pokarm środowisko dla bytowania nużeńca.

Czytaj więcej: Nużeniec nigdy się nie nuży

Problemy neonatologii

Potrzeba wielkiej wiedzy i doświadczenia

maria wilinska660

Dr hab. med. Maria Wilińska, neonatolog i pediatra, kierownik Kliniki Neonatologii SPSK im. prof. Witolda Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie,​ odpowiada na pytania „Gazety dla Lekarzy”.

Czytaj więcej: Problemy neonatologii

Okazja do zainteresowania się jaskrą – część 1

Alicja Barwicka

Dla większości osób borykających się z jaskrą każdy tydzień jest taki sam. Nudne leczenie farmakologiczne bez przekonania, że cokolwiek dobrego z niego wynika, zapominanie lub celowe zaniechanie stosowania leków, bo przecież „nic złego się nie dzieje”, okresowe badania, z których wyników cieszy się tylko lekarz, mówiąc, że nie ma pogorszenia… Również dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że na jaskrę chorują, kolejne tygodnie mają spokojny, monotonny charakter.

Czytaj więcej: Okazja do zainteresowania się jaskrą – część 1

Okazja do zainteresowania się jaskrą – część 2

Alicja Barwicka

Za nami kolejne obchody Światowego Tygodnia Jaskry, które wzorem lat poprzednich dostarczyły lekarzom i pacjentom aktualnych informacji o stanie badań nad patofizjologią tej groźnej choroby. Pacjenci (również ci potencjalni) korzystali z darmowych porad i badań diagnostycznych w kierunku jaskry, a lekarze – z licznych sympozjów i konferencji. Na szczególną uwagę zasługuje zorganizowane 9 marca Polskie Forum Jaskry, którego tematykę poświęcono praktycznym aspektom diagnostyki i leczenia oraz najnowszym doniesieniom naukowym dotyczącym jaskry. Obrady forum odbywały się jednocześnie w Warszawie i Wrocławiu, przy czym dzięki transmisji sygnału okuliści, którzy nie byli na konferencji osobiście, mogli śledzić wydarzenie i uczestniczyć w każdej sesji on-line na swoim komputerze.

Czytaj więcej: Okazja do zainteresowania się jaskrą – część 2

90 lat warszawskiego zoo

Halinka i Jozio z wielbladem400

Krystyna Knypl, Jan T. Landowski

11 marca 2018 r. upłynęło 90 lat od założenia zoo w Warszawie. Z tej okazji odbyła się konferencja prasowa, podczas której opowiadano o planach na przyszłość. Jednak nie ma przyszłości bez przeszłości...

Czytaj więcej: 90 lat warszawskiego zoo

Powieka modelki

Oko22 660

Krystyna Knypl

Rozdział 1

Karnawałowa moda

Nadeszła moda robienia powiek brokatem. Velo zaprojektował nową kolekcję na karnawał i zapowiedział, że każda dziewczyna musi mieć powieki w brokacie. Top-modelki mogły negocjować. Lalunie wynegocjowały sobie brokatowanie tylko dolnej powieki. Takim to dobrze, ale nam, szeregowym wybiegowym, to po prostu wiatr w oczy. Co tam wiatr, pół biedy, najgorszy ten pieprzony brokat. Pół wieczoru go zmywałam. I nic. Siedzi jak rzep. Rano mam iść do fit-clubu, a ten brokat siedzi. Szoruję go czym popadnie. Siedzi i ani drgnie. Musiałam pójść do fitu taka wybrokatowana. Biceps mi mówi:

– Siostro, czy ty nie chodzisz za mocno na skróty?

Czytaj więcej: Powieka modelki

Życiorys uaktualniony

Współczesne czasy są nastawione na sukces, zdobywanie nowych umiejętności i niepoddawanie się przeciwnościom losu. Co więcej, trzeba o kolejnych zawirowaniach, wcieleniach i zakrętach umieć odpowiednio opowiadać. Po pisaniu życiorysów à la PRL, à la wczesna demokracja, wersja dla zagranicy, spróbujmy wersji zgodnej z duchem współczesnej epoki globalizmu. Oto przykład.

Czytaj więcej: Życiorys uaktualniony

Jan Leon Landowski, syn dekarza, ojciec lekarzy...

... dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie

jan landowski img273660

Życie dla zwierząt

Jan Tadeusz Landowski

Warszawskie zoo to był nasz dom. Ja z trzema siostrami tam się wychowaliśmy i dorastaliśmy. Codziennie mieliśmy do czynienia ze sprawami zwierząt i ogrodu. Ojciec, Jan Leon Landowski, przepracował w nim 36 lat, z tego 21 lat na stanowisku dyrektora. Nie była to zwykła praca, lecz pasja połączona z wielką miłością do zwierząt, nadająca sens życiu. Bez Jana Landowskiego na stanowisku dyrektora Miejski Ogród Zoologiczny w Warszawie nie byłby taki, jaki jest dziś. Pamięć o moim ojcu nie jest powszechna, ale trwa i warto ją podtrzymywać.

Czytaj więcej: Jan Leon Landowski, syn dekarza, ojciec lekarzy...

Zmiany nadciśnieniowe na dnie oka

Eyevessels 001400Przemyślenia lekarza praktyka

Alicja Barwicka

O nadciśnieniu tętniczym, jednej z najgroźniejszych chorób naszej cywilizacji, napisano już niejeden artykuł i niejedno wielotomowe dzieło. Liczne ośrodki badawcze całego współczesnego świata badają mniejsze i większe grupy chorych, analizują i porównują wyniki. Twórcy coraz to nowych leków zacierają ręce, wiążąc z ostatnio zarejestrowanym specyfikiem nadzieje na złoty interes. Tysiące naukowców dokłada starań, by znaleźć w końcu rozwiązanie problemu. Setki tysięcy lekarzy praktyków na całym świecie głowi się nad opanowaniem choroby u swoich pacjentów. Miliony chorych, a raczej grupa tych już zdiagnozowanych pilnuje godzin zażycia leków, rozkłada codziennie na stole swój sfatygowany ciągłym użyciem aparat do pomiaru ciśnienia, zapisuje wynik w notesiku i co?

Czytaj więcej: Zmiany nadciśnieniowe na dnie oka

Dno oczu w nadciśnieniu tętniczym w ujęciu historycznym

Komentarz redaktor naczelnej

Krystyna Knypl

Naszą najbardziej poczytną autorkę dr Alicję Barwicką (artykuł o orbitopatii tarczycowej przekroczył już 14 tysięcy odsłon – https://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/wybrane-artykuly-1/artykuly-pogladowe/216-orbitopatia-tarczycowa) poznałam w okresie mojej pracy w poradni przyszpitalnej. Obie po odbyciu dłuższych urlopów wychowawczych zrezygnowałyśmy z kontynuowania kariery szpitalnej. Miałyśmy gabinety naprzeciwko siebie. Gdy do poradni nadciśnieniowej przybywał pacjent z rubieży Umiłowanej Ojczyzny z ciśnieniem krwi 280/150 mmHg, musiałam zdecydować, czy porada specjalistyczna ograniczy się do zapoznania się z przebiegiem choroby oraz doraźnym obniżeniem RR, czy też konieczna będzie hospitalizacja na oddziale. Pomocne w podjęciu decyzji było badanie dna oczu – obecność wybroczyn przesądzała sprawę i pacjent był kierowany do szpitala.

Czytaj więcej: Dno oczu w nadciśnieniu tętniczym w ujęciu historycznym

Powieki, narząd niedoceniany (2)

The Lady with an Ermine660

Część 2

Alicja Barwicka

Powieki są częścią organizmu i choćby były najzdrowsze na świecie, a właścicielowi nigdy nie dawały się we znaki, to jednak tak jak cały organizm podlegają procesom starzenia. Ponieważ są zazwyczaj dobrze widoczne, to pewnych oznak upływu czasu nie da się w ich wyglądzie ukryć. Pierwsze oznaki dojrzałego wieku mają charakter defektu kosmetycznego, który od biedy można zaakceptować, większym jednak problemem stają się narastające zaburzenia funkcji powiek.

Czytaj więcej: Powieki, narząd niedoceniany (2)

Powieki, narząd niedoceniany (1)

Gray1205400Część 1

Alicja Barwicka

Kiedy mówimy o chorobach narządu wzroku, myślimy zwykle o patologii dotyczącej gałki ocznej, ewentualnie nerwu wzrokowego czy struktur wewnątrzczaszkowych. Aparat ochronny wydaje się czymś tak naturalnym, że dopóki działa jak należy, nie zwracamy na niego uwagi. Tymczasem jego rola w procesie widzenia jest niebagatelna. Pozornie powieki sprawiają wrażenie kawałków ruchomej skóry, ale żeby mogły pełnić funkcję ochronną dla gałki ocznej, to zbyt mało. Stąd też ich wcale nie taka prosta budowa oraz funkcje, które ciągle jeszcze nie w pełni są nam znane.

Czytaj więcej: Powieki, narząd niedoceniany (1)

Szpiczak plazmocytowy

Diagnostyka i leczenie na podstawie najnowszych zaleceń ESMO
(European Society of Medical Oncology)

Artur Jurczyszyn, Magdalena Olszewska-Szopa

Szpiczak plazmocytowy (MM) został opisany po raz pierwszy w 1844 roku w Anglii; chorą była 39-letnia Sarah Newbury, którą leczono rabarbarem i skórkami pomarańczy. MM jest interdyscyplinarnym nowotworem, który wymaga kompleksowej terapii specjalistów z różnych dziedzin oraz aktywnej współpracy lekarzy rodzinnych. MM obecnie rozpoznawany jest coraz częściej dzięki postępowi wiedzy medycznej, ale etiologia nadal nie została wyjaśniona. Zarówno z uwagi na lepsze i wcześniejsze rozpoznawanie, jak i znaczny postęp w terapii pacjenci ze szpiczakiem żyją trzykrotnie dłużej niż jeszcze 10-15 lat temu. Nadal pozostaje on jednak nieuleczalny.

Czytaj więcej: Szpiczak plazmocytowy

Jak aplikować na europejskie salony?

Krystyna Knypl

Wygrywanie i zwyciężanie wymaga zaistnienia kilku warunków. Po pierwsze musi być możliwość gry, po drugie możliwość uczestnictwa w grze, po trzecie motywacja do grania.

Aby zagrać, trzeba zgłosić swoje uczestnictwo według określonych zasad, wypełnić różne dokumenty, rubryki, napisać życiorys, pochwalić się dyplomami, zainteresowaniami. Praca nad tymi dokumentami jest ciekawym zadaniem dla osoby urodzonej w poprzedniej epoce i przez całe życie wdrażanej do pisania głównie historii chorób i recept. Któregoś dnia okazuje się, że te umiejętności nie wystarczają i trzeba zmierzyć się na przykład z pisaniem życiorysu po nowemu.

Czytaj więcej: Jak aplikować na europejskie salony?

My na Sermo, amerykańskim i globalnym portalu dla lekarzy

Od ponad pół roku słynny amerykański i globalny portal dla lekarzy Sermo (www.sermo.com) jest dostępny dla polskich lekarzy. Aktywnym członkiem tej międzynarodowej społeczności jest redaktor naczelna GdL. Pod nickiem mimax2 aktywnie udziela się na forum oraz pisze w języku angielskim cotygodniowe felietony, które są publikowane w każdy piątek. Autorka należy do grupy kilkunastu osób zwanych Sermo community columnist, czyli felietonistów społeczności portalu Sermo.

sermonosis guidelines400

Czytaj więcej: My na Sermo, amerykańskim i globalnym portalu dla lekarzy

Moje dawne kongresy hipertensjologiczne

Krystyna Knypl

Kongresy European Society of Hypertension odbywają się co dwa lata. Miejscem obrad jest w roku nieparzystym Mediolan, naprzemiennie z innym miastem europejskim w roku parzystym. Po kongresie w 1999 r., który odbył się w Mediolanie (http://gazeta-dla-lekarzy.com/images/gdl_2016/gdl_11_2016.pdf, s. 13), następny miał być w Goeteborgu. W czasie jeszcze niezbyt rozwiniętego internetu kongresy takie były miejscem zdobywania wiedzy o nowych ideach i planach środowiska naukowego.

Czytaj więcej: Moje dawne kongresy hipertensjologiczne

Czy baba już nie przyjdzie do doktora?

Krystyna Knypl

W tradycyjnym świecie, który odchodzi do lamusa, od zawsze baba przychodziła do doktora. Gdy była bardzo chora, zdarzało się, że doktor był proszony o wizytę domową. Postawienie diagnozy oraz zaordynowanie leczenia było efektem wspólnego przebywania baby i doktora w tym samym czasie w tym samym miejscu. Taka staromodna medycyna przez wieki stała nad przepaścią i nawet nie wiedziała, jak jest zacofana. Nie dość tego! Była elitarna! Tylko doktor i baba we dwoje. A przecież tylu ludzi nie dostało się na medycynę i chcieliby jakoś zbliżyć się do swoich marzeń. Nic bardziej człowieka nie męczy niż niezrealizowane marzenia.

Czytaj więcej: Czy baba już nie przyjdzie do doktora?

Moje dawne konferencje i kongresy medyczne

DSC06991660

Krystyna Knypl

Przeglądając strony internetowe polskich ośrodków kardiologicznych zauważyłam, iż zawierają stosunkowo skromne dane historyczne. Przeszłość w ujęciu autorów tych opracowań to zwykle kilkanaście lat wstecz, a dalej – po prostu czarna dziura. Oczywiście inne sposoby dokumentowania zdarzeń, skromne zasoby fotograficzne z czasów minionych utrudniają wspominanie , ale zawsze warto odświeżyć zakamarki pamięci i spróbować dotrzeć do różnych źródeł, niekiedy na co dzień zapomnianych. Spróbujmy więc!

Czytaj więcej: Moje dawne konferencje i kongresy medyczne

Lata studenckie

Krystyna Knypl

Tradycją akademii medycznych jest spotkanie absolwentów po 50 latach od dyplomu. Moja rocznica zbliża się szybkimi krokami. Jeśli się wybiorę, co będę wspominać?

Czytaj więcej: Lata studenckie

Różne oblicza emigracji,

czyli nie każdy może być emigrantem

Alicja Barwicka

Emigracja jest zjawiskiem tak starym jak ludzkość. Emigrowano od zawsze i nadal temat jest aktualny. Opuszczenie ojczystego kraju czasowo lub na stałe może mieć charakter dobrowolny lub przymusowy, a przyczyny bywają bardzo różne, dominują jednak polityczne, ekonomiczne, religijne lub naukowe. Osoby, które podejmowały decyzję o emigracji, to w zdecydowanej większości jednostki silne psychiczne, odporne na sytuacje stresowe, odważne, zdolne do podejmowania decyzji i konsekwentne w ich realizacji, otwarte na nowe, często nieznane wyzwania. Dzięki takim cechom zasiedlano nieprzyjazne dla człowieka przyrodniczo i klimatycznie tereny, tworzono nowe społeczeństwa. Wielu emigrantów dzięki sile woli, wytrwałości w pokonywaniu przeszkód i determinacji w dążeniu do postawionych sobie celów zapisało się na kartach historii świata.

1565 20Berteli L660

Czytaj więcej: Różne oblicza emigracji,

Czteroosobowa rodzina w Anglii

Natalia Rudzka, Zbigniew Rudzki, Jasiek Rudzki, Staś Rudzki

Refleksje ojca, Zbigniewa

czteroswanggdl 8 2016400

Lat nieco ponad sześć i niespełna osiem. Przez ponad miesiąc milczeli, ale wracali ze szkoły niezmiennie zadowoleni. Żadnego płaczu, niepokoju, porannej niechęci, co w wypadku polskiej szkoły starszemu się zdarzało (młodszy nie miał okazji polskiej szkoły poznać).

Czytaj więcej: Czteroosobowa rodzina w Anglii

Młody lekarzu, nie rezygnuj z marzeń!

Przemyślenia rezydentki

Barbara Iwanik

Znów dziś myślałem o emigracji / To jest melodia mojej generacji... – te słowa piosenki zespołu T.Love podśpiewują dziś w dyżurkach młodzi lekarze, a wielu z nich faktycznie decyduje się na wyjazd. Już prawie 8% polskich lekarzy odebrało w izbach lekarskich dokument umożliwiający uznanie kwalifikacji zawodowych na terenie Unii Europejskiej. Co sprawia, że tak chętnie wyjeżdżają z kraju?

Czytaj więcej: Młody lekarzu, nie rezygnuj z marzeń!

Bomba witaminowa

Beata Zastawna

Od lat 80. XX wieku zawrotną karierę w pediatrii robi witamina K. Jest to de facto grupa związków niezbędna m.in. do syntezy czynników krzepnięcia w wątrobie – ich braki mogą powodować zaburzenia krzepnięcia krwi i krwawienia, w tym również do ośrodkowego układu nerwowego.

Czytaj więcej: Bomba witaminowa

Wędrująca szafa

Wiesława Paszek

Jako przedstawicielkę typowej islandzkiej rodziny poproszono mnie o napisanie kilku słów na temat naszych rodzinnych pamiątek. Jedyny problem jest taki, że nie jest to rodzina typowa, a już na pewno nie typowo islandzka. Z drugiej strony co znaczy typowa w dzisiejszych czasach, kiedy podróżowanie jest tak proste, a języki i kultury mieszają się na każdym kroku? Co znaczy typowa na terenach, gdzie z racji historii i geografii, geny już od wieków mieszają się jak w kociołku zupa? U nas ten proces mieszania (ten, którego jesteśmy świadomi) zaczął się też jakiś czas temu, ale pewnie jakby głębiej poszukać, to większość nawet tych prawdziwie typowych rodzin już kiedyś była w kociołku wymieszana i nie wiadomo tylko, jakie niespodzianki zawiera ich genom. Może sytuacja ma się trochę inaczej na wyspach, zwłaszcza tak izolowanych jak Islandia, gdzie napływ nowych genów i kultur z racji położenia zachodził trochę wolniej lub prawie wcale przez wiele wieków? Jednakże jak historia mojej rodziny pokazuje, nie jest to regułą.

Czytaj więcej: Wędrująca szafa