Co mi dało spotkanie z hipertensjologiem?

Lepsze życie!

Janina Elżbieta Białobrzeska-Paluszkiewicz

Jestem, bo od tego zacznę, lekarzem doświadczonym zawodowo i życiowo. Szczęśliwcem, co zawsze spada na cztery łapy, optymistą, czasami naiwniakiem. Postanowiłam się z czytelnikami podzielić swoim doświadczeniem, jakiego doznałam, będąc pacjentką i to nie byle jaką, ale pacjentką po operacji niepękniętego tętniaka lewej tętnicy szyjnej wewnętrznej przy odejściu tętnicy łączącej tylnej. Na neurochirurgii w warszawskim szpitalu przy ulicy Banacha operowali mnie dobrzy chirurdzy, znieczulali wspaniali anestezjolodzy, cały personel był super. Dali mi nowe życie. Nie mam żadnych powikłań poza jednym – bólem głowy po stronie lewej w miejscu pooperacyjnym.

autoportret autorki400

Życie z bólem

Ból pojawił się 10 dni po operacji. Pan Profesor powiedział, że ból po tego typu operacji występuje u 10% pacjentów. Był czasami tak dokuczliwy, że łzy cisnęły mi się do oczu. Konsultowało mnie kilku znanych doktorów w poradniach przeciwbólowych. Zalecali leki przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne, przeciwbólowe – bez efektu. Trzeba dodać, że żaden z tych lekarzy nie mierzył mi ciśnienia. Zgłaszałam, że mam nadciśnienie i przyjmuję leki, no ale przecież jestem doktorem, więc nikogo nie dziwiło, gdy mówiłam, że moje ciśnienie wynosi 140/80…90 mmHg.

Chcąc wrócić do życia, postanowiłam sama się leczyć. Odstawiłam leki od neurologa, zawiadamiając o tym panią doktor, która mi te leki zaleciła. Brałam jedynie paracetamol z kofeiną, jeżeli ból był nie do zniesienia.

Ból głowy utrzymywał się. W skali 1-10 był zwykle na poziomie 3, jeśli był silniejszy, to musiałam łyknąć 1 albo 2 apapy extra. Nie tolerowałam leków NLPZ.

Ja to mam szczęście!

Napisałam na wstępie, że mam w życiu szczęście i tak też było tym razem. Dostałam zaproszenie na charytatywny bal pro seniore i postanowiłam z niego skorzystać. Namalowałam dwa obrazy i postanowiłam przekazać je na szczytny cel. Łyknęłam dwie tabletki apapu i udałam się na bal. Tam właśnie spotkałam koleżankę hipertensjologa, która wysłuchała całej mojej historii o operacji i walce z bólem głowy. Długo rozmawiałyśmy. Koleżanka zapytała, jak śpię i czy w nocy jest lepiej, jaką dietę stosuję (chodziło o sól). Pracuję w Poradni Chorób Metabolicznych w Instytucie Żywności i Żywienia, więc o diecie i soli dużo wiedziałam. Koleżanka rzeczowo wyjaśniła, że warto poobserwować moje ciśnienie tętnicze i że powinnam mieć je niższe, a najlepiej optymalne. Trzeba oczywiście zrobić Holtera ciśnieniowego i zaostrzyć dietę. Nazajutrz koleżanka przesłała mi swój artykuł o roli soli w regulacji nadciśnienia tętniczego. Po tym spotkaniu zaczęłam bardziej interesować się swoim ciśnieniem. Śledząc literaturę, dowiedziałam się, że po operacjach mózgu z powodu tętniaka naczyń należy dążyć do ciśnienia 120/80 mmHg. Potwierdziły się słowa mądrego doktora hipertensjologa.

Po tygodniu jaki minął od naszego spotkania postanowiłam zwiększyć dawkę leku nadciśnieniowego. Po kilku dniach moje ciśnienie obniżyło się do 130/70…80 mmHg. Zauważyłam, że ból był o 1, a nawet 2 stopnie mniejszy. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że ciśnienie tętnicze ma wpływ na mój ból głowy. Zrozumiałam, że normalnie sypiam, nie czując bólu, bo w nocy ciśnienie ulega fizjologicznemu obniżeniu. Ból nadal pojawia się po obudzeniu, przy porannej zwyżce ciśnienia.

Ciekawe jest również to, że ucisk opaską w bolącej okolicy też znacząco zmniejsza moje dolegliwości. Chodzę więc z opaską na głowie. Najlepiej się czuję, gdy opaska jest z zimnym (prosto z lodówki) żelowym opatrunkiem.

Jasna przyszłość

Od spotkania z koleżanką hipertensjologiem na balu charytatywnym minęły dwa lata. To spotkanie i sugestia, aby zwrócić większą uwagę na kontrolę ciśnienia krwi, pomogły mi w dużym stopniu pokonać ból i uświadomiły, jak ważne jest obniżenie ciśnienia krwi po takiej operacji, jaką przeszłam. Trochę się dziwię, że podczas wizyt w kilku poradniach przeciwbólowych nikt mi o tym nie powiedział.

Wróciłam do pracy, z bólem jakoś sobie radzę. Pilnuję ciśnienia, diety, nie używam soli. Paracetamol biorę rzadziej (1-2 razy na tydzień).

Dziękuję losowi, że spotkałam kompetentnego lekarza w postaci doświadczonej koleżanki, która widząc we mnie cierpiącego pacjenta, trafnie mnie ukierunkowała.

Dzięki takim doktorom żyje się pełnią życia, co też czynię. Gram na pianinie, maluję, recytuję i na nartach też szusuję.

Janina Elżbieta Białobrzeska-Paluszkiewicz
specjalista chorób wewnętrznych, diabetolog, dr n. med.

 

GdL 3_2019