Jak aplikować na europejskie salony?

Krystyna Knypl

Wygrywanie i zwyciężanie wymaga zaistnienia kilku warunków. Po pierwsze musi być możliwość gry, po drugie możliwość uczestnictwa w grze, po trzecie motywacja do grania.

Aby zagrać, trzeba zgłosić swoje uczestnictwo według określonych zasad, wypełnić różne dokumenty, rubryki, napisać życiorys, pochwalić się dyplomami, zainteresowaniami. Praca nad tymi dokumentami jest ciekawym zadaniem dla osoby urodzonej w poprzedniej epoce i przez całe życie wdrażanej do pisania głównie historii chorób i recept. Któregoś dnia okazuje się, że te umiejętności nie wystarczają i trzeba zmierzyć się na przykład z pisaniem życiorysu po nowemu.

Do tej pory znałam tylko model życiorysu à la PRL z jego optymalna formą urodziłam się w rodzinie robotniczo-chłopskiej (w moim wypadku właściwym określeniem jest w rodzinie nauczycielskiej). Podpytałam światowych kolegów, jak pisze się taki życiorys, kupiłam książki w stylu Jak szybko olśnić każdego i oddałam się lekturze. Po paru dniach miałam ogólne pojęcie o tym, jak powinien mój życiorys wyglądać. Zaangażowałam do pomocy wyedukowaną już dobrze w języku angielskim córkę (moja głębsza edukacja w tym języku była jeszcze przed mną!) i przystąpiłam do dzieła. Wybór asystentki był trafny, bo zaproponowała mi ona, abym w rubryce hobby poza operą (którą się wówczas interesowałam) wpisać kultura żydowska.

Pisząc to nie wiedziałam, że podczas pobytu w Budapeszcie w 1998 r. będzie się mną opiekował węgierski Żyd. Szlifując kolejne edycje życiorysu, dopracowałam się wersji na kraj z hobby opera i na zagranicę z hobby opera i kultura żydowska.

Spoglądając na pamiątkowy dyplom potwierdzający udział budapeszteńskiej konferencji, dopiero po latach zauważyłam umieszczoną na nim informację, że konferencja była „co-sponsored by US Agency for International Development” i pewnie z tego powodu musiałam pisać moje CV po angielsku.

Po raz drugi zagadnienie pisania życiorysu w formie oczekiwanej przez oceniających dokumentację pojawiło się w 2015 roku. Aplikowałam do fotograficznej nagrody Henri Cartier-Bresson Foundation. Napisałam kolejną wersję CV i dałam do oceny mojej Znakomitej Asystentce.

Przeczytała i z wdziękiem pokręciła nosem:

– Wiesz, Mima*, on musi być taki bardziej twist!

– Jaki??? – zapytałam wielce zdziwiona.

– No, twist! – odpowiedziało dziecko

– Ale co masz na myśli??? – dopytywała matka, urodzona w minionej epoce.

– No taki bardziej zakręcony – oznajmiła. – No wiesz, taki jak w kolorowych czasopismach.

Z jękiem opadłam na kanapę. Pracuję dla prasy kolorowej i wiem, jakim wyzwaniem warsztatowym jest pisanie w stylu oczekiwanym przez czytelniczki. To nie jest akademicki czytelnik, który zadowoli się byle nudziarstwem. ;))

Pomyślałam przez kilka dni, poszukałam wzorów w internecie i stworzyłam międzynarodową wersję twist mojego życiorysu.

Zaczynał się niewinnie od słów: Krystyna Knypl was born in Podlasie, eastern Poland. Krótko omawiał formalną edukację lekarską i przechodził do olśnienia czytelnika słowami: After many years of medical practice Krystyna felt more and more that she can create larger written forms than typical instructions for her patients... she decided to follow such famous predecessor as Arthur Conan Doyle or Mikhail Bulgakov and emigrate from the land of medicine to literature and journalism.

Kolejna aplikacyjna góra była związana ze składaniem dokumentów na przedstawiciela społecznego w European Medicine Agency. Roboty było sporo, tym razem już łatwiejszej i polegającej na wypełnieniu wielu rubryk.

Na kolejnych planszach pokazuję, co do rubryk wpisałam.

planszagdl 3 2016660planszagdl 3 20162660planszagdl 3 20163660planszegdl 3 20164660

Krystyna Knypl

GdL 3_2016

*Moje domowe imię.