Szkolenie z profilaktyki chorób układu krażenia w Hammamet (1998)

Krystyna Knypl

Podróż lotnicza TAM: Warszawa - Tunis

Z POWROTEM: Tunis - Warszawa

Odległość Warszawa - Tunis 1915 km/ 1190 mil

Cała podróż: 3830 km/ 2380 mil

Na terenie Tunezji wycieczka autokarowa

Mieszkałam: hotel Continental Hammamet

Polskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą zorganizowało w 1998 roku kurs podyplomowy Aktywne metody diagnostyki, leczenia i prewencja chorób układu krążenia.  Do Tunezji poleciałam samolotem czarterowym w dniu 6 lutego 1998 roku ( LO 6235) - 13 luty 1998.

Dyplom Tunezja

Dyplom uczestnictwa w kursie podyplomowym, Hamamet, Tunezja 1998

Był to mój pierwszy wyjazd służbowy po dłuższym czasie i uznałam, że powinnam zregenerować moją garderobę.Codzienna praca w przychodni przyszpitalnej nie wymagała jakiś szczególnie eleganckich strojów, wszystko przykrywał fartuch.

aa2

W moim gabinecie, poradnia nadciśnieniowa, CSK nr 1 ul.Banacha 1 a

Przed wyjazdem chodziłam długi czas po centrach handlowych w wyniku których to wizyt nabyłam trzy żakiety beżowy, zielony i czarny szwedzkiej firmy Almia przewidziane jako stroje na wykłady oraz granatową bluzę w kratę na okoliczności pozawykładowe. Stroje były bardzo świetnie skrojone, fantastycznej jakości – dość powiedzieć żakiet zielony mam do dziś i używam go gdy wykonuję w zawód wyuczony za młodu i idę do kliniki aby kogoś skonsultować.

Trudno mi było sobie wtedy wyobrazić jaką garderobę trzeba przygotować – u nas luty zima, tam luty ciepło. Firma Almia istniej nadal, ale niestety zmieniła styl kolekcji z biznesowego na cała jestem w falbankach.

Z międzynarodowego portu lotniczego w Tunisie do naszego hotelu była godzina drogi autokarem.

aa2

Źródło: //www.google.com/maps/preview/place/Port+lotniczy+Tunis/@36.851Tunis Airport

aa2

Odebraliśmy walizki i skierowaliśmy się do autokaru

aa2

Wg google maps droga trwa 1 godz. 5 min.

Mieszkaliśmy w hotelu Continental  Hammamet***, który jest położony nad brzegiem morza. Zmęczona wrażeniami podróży na kontynent afrykański poszłam wcześnie spać. Następnego dnia rano obudził mnie głos muezina oraz promienie słońca wnikające przez drewniane żaluzje.

aa2

Na ulicy w Hammamet. W tle wieża z której rozlegał się głos muezzina...

Byłam w  innej kulturze dźwięków i światła, po raz pierwszy  słyszałam takie wołanie, czas pokazał, że nie ostatni.

aa2

Na ulicy w Hammamet

Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że ten dźwięk będzie mnie budził codziennie przez kilka tygodni, za kilkanaście lat... ale nie uprzedzajmy faktów!

Poranna pobudka miała miejsce każdego dnia, bowiem o 7:00 mieliśmy gimnastykę nad brzegiem morza prowadzona przez specjalnie zaangażowanego trenera. Poszłam na zajęcie jako osoba z natury dość obowiązkowa i okazało się, że jestem w fatalnej kondycji. Zasapana i wyczerpana wróciłam do pokoju hotelowego z mocnym postanowieniem poprawienia swojej kondycji.

aa2

Gimnastyka poranna

Tak intensywnie ratowałam zdrowie ludzkości, że aż się sama zasapałam… Potem ze zmienną regularnością starałam się gimnastykować, co było bardzo pomocne w utrzymaniu kondycji niezbędnej do długich podróży.

aa2

Spacer do Hammamet

Codziennie, po wykładach, chodziliśmy brzegiem morza na zakupy do Hammametu.

Źródło: google maps

Kupowaliśmy wodę mineralną. Było to niezbędne bowiem woda w kranach w hotelu była słona i nie nadająca się do picia również z powodów bakteriologicznych. Wymagała 5 minut gotowania. Nie wszyscy uwierzyli w to zalecenie i  mieli poważne kłopoty żołądkowe.

Problemem był kontakt z domem, w którym została córka i mąż. Był to mój pierwszy samodzielny wyjazd od czasu gdy zostałam mamą. Ze względu na dietę bezmleczna i bezglutenową jaką przez kilka lat miała nasza córka nabrałam przekonania, że tylko ja potrafię przygotować odpowiednie jedzenie dla niej. Nie miałam się za wybitną kucharkę, ale nie ufałam że postronne osoby nie zlekceważą zaleceń dietetycznych. Szesnastolatka była już wcześniej w Anglii na kursie językowym i zniosła dobrze obca kuchnię więc uznałam, że i ja mogę ruszyć w świat.
Nie było jeszcze telefonów komórkowych ani Internetu w powszechnym użyciu. Okazało się, że w hotelu jest fax i za opłatą ( może 1 dinara) można było wysyłać faxy do Polski. Do dziś niestety wysłany fax wyblakł i jest prawie nieczytelny.

Wyjazd był dość ważnym przełomem w mojej edukacji podyplomowej - dowiedziałam się, że można się uczyć medycyny poza siermiężną salą wykładową i poza szpitalem. Wcześniej tego nie wiedziałam! Myślałam, że można wiedzę medyczną zdobywać w szpitalu, w bibliotece, na posiedzeniu naukowym, no ewentualnie na kongresie towarzystwa naukowego!

aa2

Po wykładach spacer plażą

aa2

W ruinach Kartaginy

aa2

W Tunisie

Z braku mapy ograniczyliśmy się w Tunisie do spaceru główna aleją Habiba Bourgiby oraz zakupów na miejscowym suku. Kupiony tam T-shirt – ani kolor ani kształt nie zmienił się. Sprawdza się uwaga sprzedawcy, że będę nosić je do bez końca. T-shirty były dość drogie po 20 dinarów czyli 40 pln. Warto było zainwestować.

Drugi zakup podczas pobytu w Tunisie to pierścionek, który po 24 latach odegrał bardzo ciekawą, nowo rolę, więcej pod linkiem https://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/wazniejsze-nowosci/1858-zgromadzenie-zlaczonych-serc
Na suku poznaliśmy umiejętności miejscowych sprzedawców, którzy ochoczo zapraszali do swoich stoisk. Jeden z nich wołał w nienagannej polszczyźnie szukasz żywy skorpion dla teściowej?, chodź, mam.

aa2

W drodze do Portów Punickich

aa2

Odwiedziliśmy też malownicze miasteczko Sidi Bou Said, położone nieopodal Tunisu

aa2

Folder hotelu Continental

aa2

Bilet wstęp/ zezwolenie na fotografowanie w Carthage Les Thermes

aa2

Pokwitowanie wymiany pieniędzy w banku

Wymieniałam GBP, pewnie pozostałość po wyprawie do Londynu.

Krystyna Knypl

GdL 11 / 2021

Link do moich wszystkich podróży zagranicznych

https://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/ogwiazdkowane/51-artykuly-redaktor-naczelnej/1497-moje-podroze-zagraniczne-prywatne-oraz-sluzbowe