Jak żyć bez wytycznych?

IMG 20190413 150925 660

Alicja Barwicka

Każdy człowiek lubi sobie przypisywać małe i większe zasługi, ale na ogół do osiągnięcia sukcesu nie wystarcza osobista wiedza i umiejętności, trzeba dodatkowo skorzystać z doświadczeń innych. To właśnie wielopokoleniowe doświadczenia umożliwiają wybór właściwej drogi postępowania w każdym rodzaju naszej obecnej aktywności. Współcześnie żyjący człowiek również nieustannie uczy się na własnych i cudzych błędach, a nabyte w ten sposób doświadczenie stanie się w przyszłości podstawą aktywności dzieci i wnuków.

Po co ludziom wytyczne?

Pokolenie za pokoleniem wytyczamy kierunki postępowania w kodeksach moralnych i etycznych, w sposobie budowania przepraw przez rzeki, w stosowaniu przypraw w sztuce kulinarnej, regulujemy zasady dotyczące sztuki leczenia, pamiętamy o konieczności precyzowania zasad ruchu na drogach i o zalecanych sposobach postępowania w bardzo wielu innych dziedzinach codziennego życia. Dążymy od wieków do uporządkowania naszych działań, chcemy, by wszystko było ujęte w jednolite reguły, do których warto i należy się stosować. Nie ma zresztą znaczenia, że dla różnych grup ludności z uwagi na stan posiadania, wiedzę czy miejsce zamieszkania takie zasady postępowania muszą się różnić. Ważne, by istniały i były respektowane.

Zapotrzebowanie na wytyczne ciągle rośnie

Są wytyczne, które mają charakter uniwersalny, absolutnie ponadczasowy i mimo że w ciągu kolejnych tysiącleci nie było potrzeby wprowadzania do nich żadnych zmian – są ciągle aktualne. To dekalog. Okazuje się na tym przykładzie, że wytyczne nie muszą być rozbudowane, by zawierać wszystko, co konieczne do uregulowania postępowania człowieka. Trochę młodszy, ale jednak też wiekowy jest kodeks etyki lekarskiej, znany szeroko jako przysięga Hipokratesa. Nie jest obszerny, zawiera niewiele zaleceń, a jednak oparł się modom i lekarze pod różną szerokością geograficzną od wieków budują na tej etycznej podstawie swoją tożsamość zawodową.

Ludzie lubią wytyczne i wszędzie, gdzie to możliwe, tworzą ich najrozmaitsze rodzaje. Szczególną formą wytyczania ścieżki postępowania człowieka jest tworzenie aktów prawnych wyższego rzędu z konstytucją państwa na czele. Treść takich wytycznych jest zazwyczaj ujęta w jednoznaczne, precyzyjne przepisy, by zapewnić trwałość przekazu przez dziesiątki, a nawet setki lat. Jednocześnie w historii ludzkości były zapewne miliony innych wytycznych, które nigdy nie okazały się przydatne i których nikt nie zapamiętał, bo w spotkaniu z rzeczywistością raczej się nie sprawdziły. Były też takie wytyczne, które w momencie powstania budziły powszechny zachwyt i przez jakiś czas uważano, że ich wartości nic i nikt nie podważy. Tymczasem wystarczyło nieraz jedno odkrycie nowej rośliny, nowego pierwiastka, innego rodzaju promieniowania czy wyspy na oceanie i żelazne wytyczne w danej dziedzinie okazywały się bezużyteczne. Człowiek nigdy nie rezygnuje, więc porażki ponoszone w takich sytuacjach stawały się motorem do tworzenia kolejnych wytycznych, dostosowanych do poziomu aktualnej wiedzy w danej dziedzinie. Pamiętajmy jednak, że twórców takich regulacji zawsze było niewielu, natomiast odbiorcy mogli być liczeni w miliony. Większość z nas mieści się w tej drugiej grupie, a ponieważ lubimy poruszać się utartymi ścieżkami, to zapotrzebowanie na wszelakie wytyczne nieprzerwanie rośnie.

Ile ważą zalecenia?

Twórcom wytycznych przyświecają różne cele. Większość jest głęboko przekonana o wartości swoich odkryć i przekonań, a tym samym o konieczności nakłonienia innych do podporządkowania się zaleceniom przedstawionym przez autora. Zdarza się, że wytyczne mają podłoże polityczne i do osiągnięcia określonych celów dostosowują życie jednostek. Tego rodzaju wytyczne zwykle nie mają długiej historii. Ważne natomiast jest zawsze, jaką wagę mają wytyczne przyjęte do realizacji. Ta waga bywa nieraz co najmniej zaskakująca. Dla przykładu w polskiej rzeczywistości prawnej zasady wspomnianego wyżej kodeksu etyki lekarskiej są jedynie zaleceniem. Wskazane jest co prawda kierowanie się tymi regulacjami w pracy lekarza, ale w sprawach spornych nie mają one wartości wiążącej.

Trzeba więc pamiętać o właściwej randze dokumentów prawnych, jakie regulują nasze postępowania. Tempo życia, w tym tempo nauki w XXI wieku jest nieprawdopodobnie szybkie. W żadnej dziedzinie wiedzy nie ma już omnibusów. Specjalizujemy się w coraz mniejszych poddyscyplinach naukowych, a z kolejnych odkryć i świeżo opublikowanych wyników badań płyną wnioski weryfikujące nasze (do wczoraj jeszcze aktualne) poglądy, albo nawet zupełnie je odmieniające.

Różne wytyczne, różna odpowiedzialność…

Chociaż wytyczne są obecne praktycznie we wszystkich dziedzinach wiedzy, to nie zawsze ich waga i modyfikacje mają podobny skutek. W sztuce kulinarnej zmiana wypracowanej przez lata receptury konkretnej potrawy może budzić obawy kucharza, jeśli według opinii współczesnych ekspertów jeden z produktów jest zupełnie zbędny albo wręcz szkodliwy. Będzie trochę zamieszania, trochę niesympatycznych opinii na forach społecznościowych, część kucharzy zachwyci się nowością, część zignoruje wytyczne i od swoich przyzwyczajeń nie odstąpi, ale generalnie nic wielkiego się nie stanie.

Zupełnie inaczej rzecz się ma przy wykonywaniu zawodu lekarza, gdzie aż się roi od wytycznych. Każde towarzystwo naukowe opracowuje i publikuje dla odrębnych jednostek chorobowych zalecane sposoby postępowania w zakresie diagnostyki i leczenia. Oczywiście wraz z rozwojem wiedzy, dostępem do nowych technik, nowych leków, nowego sprzętu i aparatury diagnostycznej wytyczne są na bieżąco modyfikowane. To ułatwia pracę działającego pod presją czasu lekarza, ale też niesie zagrożenia.

Nie zawsze jest prosto…

Tak się składa, że pacjent cierpiący z powodu jednej choroby, oczywiście objętej wytycznymi, może być jednocześnie dotknięty innymi chorobami, dla których eksperci również wytyczyli oddzielne ścieżki postępowania lekarskiego. Niestety część zalecanych kroków diagnostyki i leczenia może się wzajemnie wykluczać. Może się też zdarzyć, że o zgrozo, wszystkie schorzenia mają nietypowe wspólne źródło i dopiero po jego znalezieniu i ustaleniu leczenia przyczynowego będzie się można uporać z takim wielowątkowym problemem. Niby każdy to wie, ale na dogłębną analizę problemu lekarzowi brakuje czasu, więc skupia uwagę na sprawie najbardziej pilnej lub dolegliwej, a korzystając z wytycznych, czuje się bezpiecznie. Późniejsze poszerzenie diagnostyki, poszukiwanie np. ognisk infekcji, której następstwa stwierdzamy w narządzie odległym od pierwotnego źródła, wcale nie musi być owocne, bo pacjent po fazie leczenia objawowego widzi poprawę, nie ma więc ochoty na ponowne zgłoszenie się do lekarza.

Wytyczne ważne i mniej ważne

Ponieważ zgodnie z obowiązującym w Polsce stanem prawnym to ostatecznie lekarz odpowiada za całość postępowania diagnostyczno-leczniczego, warto pamiętać, jakie akty prawne mają wartość przy ewentualnym postępowaniu sądowym w sprawach spornych. Lista tych aktów prawnych jest bardzo krótka i obejmuje przepisy ustaw, rozporządzeń ministra zdrowia lub rady ministrów, dodatkowo w zakresie medycyny pracy – rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej, natomiast w odniesieniu do stosowanego leczenia – charakterystyki produktów leczniczych. Słynne wytyczne to tylko zalecenia! Warto z nich oczywiście korzystać, bo przecież po to są i mają być w naszej pracy pomocne, ale nie mogą stanowić jedynej podstawy podejmowanych działań w zakresie diagnostyki i leczenia. Podobnie tak dla nas, lekarzy, ważny kodeks etyki lekarskiej, jak już wcześniej wspomniałam, jest pod względem prawnym jedynie zaleceniem stosowania określonych zasad postępowania!

Zanim nastała moda na powszechne opieranie się na wytycznych, w wykonywaniu zawodu lekarza częściej chyba opieraliśmy się na wiedzy z zakresu patofizjologii. To nie zawsze było proste, ale kiedy sami dokładnie rozumieliśmy patomechanizm schorzenia, łatwiej było ustalić indywidualną dla każdego pacjenta drogę postępowania diagnostycznego, a tym samym optymalny sposób leczenia.

#

Świat pędzi do przodu, a my z nim i nie chcemy pozostać w tyle. Korzystajmy ze wszystkich form pomocy w naszej pracy, ale róbmy to mądrze. Przekonaliśmy się, że wytyczne są przydatne i życie bez nich byłoby trudniejsze. Pamiętajmy jednak, że nie stanowią panaceum na wszystkie nasze lekarskie wątpliwości. Ciągle aktualizowana wiedza i doświadczenie zdobywane przez lata praktyki naszych lekarskich mistrzów i przez nas samych mają w naszym zawodzie wartość naprawdę nieocenioną. To dzięki wiedzy i doświadczeniu mamy świadomość, że każdy pacjent jest inny, że diagnostyka i leczenie muszą mieć charakter indywidualny. To również dzięki wiedzy i doświadczeniu trzeba nieraz pokornie przyznać, że w zakresie diagnostyki i leczenia chorób ciągle jeszcze wiemy bardzo, bardzo mało.

Alicja Barwicka
okulistka

GdL 1_2021