Moje dawne kongresy hipertensjologiczne

Krystyna Knypl

Kongresy European Society of Hypertension odbywają się co dwa lata. Miejscem obrad jest w roku nieparzystym Mediolan, naprzemiennie z innym miastem europejskim w roku parzystym. Po kongresie w 1999 r., który odbył się w Mediolanie (http://gazeta-dla-lekarzy.com/images/gdl_2016/gdl_11_2016.pdf, s. 13), następny miał być w Goeteborgu. W czasie jeszcze niezbyt rozwiniętego internetu kongresy takie były miejscem zdobywania wiedzy o nowych ideach i planach środowiska naukowego.

Tytuł europejskiego specjalisty w nadciśnieniu tętniczym

24gdl 12 2016200

Podczas pobytu w Mediolanie dowiedziałam się o zamiarze nadawania lekarzom specjalizującym się w leczeniu nadciśnienia tętniczego tytułu specjalisty europejskiego. Na stoisku European Society of Hypertension (ESH) można było otrzymać odpowiednie formularze do aplikowania o ten tytuł. Dziś wszystko jest w internecie, lat temu kilkanaście wszystko wymagało wyszukania na żywo.

Kwestionariusz miał 11 stron, na których trzeba było opisać swoje osiągnięcia zawodowe z zakresu hipertensjologii. Miałam na koncie ponad 30 publikacji naukowych, doktorat z kardiologii (dotyczył echokardiografii), udział w dwu ogólnopolskich badaniach klinicznych leków hipotensyjnych (kaptoprilu i labetalolu). Wypełniłam wszystkie rubryki i 9 września 1999 roku wysłałam dokumentację do Mediolanu. Decyzję aplikujący kandydaci mieli poznać podczas kongresu w Goeteborgu (29.05-03.06.2000). Trzeba było więc jechać! (http://gdl.kylos.pl/wp/?p=488).

Jednakże rozpatrywanie kandydatur z Polski przesunięto na 2001 rok. Był więc bardzo dobry powód, aby pojechać na kolejny kongres do Mediolanu, zwłaszcza że znałam drogę! W czasach raczkującego jeszcze internetu niełatwym zadaniem była indywidualna organizacja wyjazdu. Udało mi się odnaleźć biuro podróży, które rezerwowało hotele w Mediolanie. Zapłaciłam z góry gotówką i otrzymałam voucher, na podstawie którego zakwaterowano mnie w hotelu Relais Mercure (535 złotych za noc, byłam tam od 14 do 20 czerwca 2001).

Ważne też było opracowanie logistyki podróży. Odtworzone z notatek: z lotniska jechałam pociągiem do stacji Milano Cadorna w centrum za 5,68 euro, a więc znośna cena jak na transport z lotniska. Ze stacji dojście na piechotę ulicami via Carducci, potem w lewo w via de Amicis i w prawo w via Conca del Naviglio, a tam zaraz hotel. Mieszkałam w pokoju 306, pewnie na trzecim piętrze. Śniadania na minus jeden w niewielkiej sali.

25gdl 12 2016660

Jednym z ciekawszych wydarzeń naukowych była sesja z udziałem profesora Louisa Ignarro, laureata Nagrody Nobla z 1998 roku za odkrycie mechanizmu działania tlenku azotu. Miałam zaszczyt poznać potem profesora Ignarro w Warszawie (2006 rok) i przeprowadzić z nim krótki wywiad.

Koncert chóru La Scali na otwarcie kongresu zachęcił mnie do odwiedzenia gmachu opery. Zwiedziłam jedynie muzeum oraz obejrzałam przez drzwi salę przedstawień, która akurat była remontowana. Wydała mi się mała w stosunku do ogromu sławy.

Kongres ESH w 2001 roku był ostatnim spotkaniem naukowym zorganizowanym w malowniczych murach mediolańskiego uniwersytetu. Następne odbywały się w centrum kongresowym, podobnym do wszystkich innych tego typu obiektów. To już były zupełnie inne kongresy!

Po czerwcowym kongresie nadciśnieniowym zwykle drugim ważnym wydarzeniem jest wrześniowy kongres European Society of Cardiology. W roku 2001 odbywał się w Sztokholmie i była to ciekawa wyprawa z powodów innych niż naukowe. Pierwszym z nich było zakwaterowanie na poziomie minus jeden w hotelu Scandic, w dziwnym pomieszczeniu przypominającym kajutę na małym statku.

Pocieszeniem było to, że na gala dinner dla uczestników kongresu wybrano słynny City Hall, w którego Sali Błękitnej laureaci nagrody Nobla są podejmowani obiadem przez parę królewską.

gdl 26 2016400

Nie pamiętam, dlaczego uszedł mojej uwadze ten punkt programu i do walizki nie zapakowałam odpowiedniego stroju. Uznałam więc, że muszę uzupełnić niedobory i pognałam na zakupy na słynną handlową ulicę Drottinnggatan.

Zakupy były bardzo udane i poza strojem wizytowym, który służył mi przez kilkanaście lat, kupiłam jeszcze bardzo fajną kurtkę. Koszt 1500 zł za żakiet i spodnie był niemały, ale przyjemność noszenia z powodu świetnego kroju i jakości ubiorów była duża.

aa2133200

W roku 2002 hipertensjolodzy spotkali się na wspólnym kongresie International Society of Hypertesion i European Society of Hypertension w Pradze. Największym wydarzeniem były wykłady wybitnych amerykańskich profesorów Stevo Juliusa i Normana M. Kaplana. Obaj mają środkowowschodnie europejskie korzenie – profesor Julius spędził młode lata w byłej Jugosławii, a rodzice profesora Kaplana mieszkali przed wojną w Suwałkach, wyemigrowali do Jerozolimy, a potem do Stanów Zjednoczonych.

Jako pamiątka spotkania zostały mi książki z dedykacjami obu profesorów.

26 gdl 12 2016660

Obycie z kongresami warto było przekuć w bardziej aktywne uczestnictwo i w 2003 roku byłam współautorką trzech doniesień plakatowych na kongresie w Mediolanie. Poznałam kuchnię samodzielnego przygotowywania doniesień naukowych – wyboru tematu, poszukiwania pacjentów oraz współuczestniczących w przedsięwzięciu kolegów, zgłaszania doniesień przez internet, produkcji plakatu, jego przewozu drogą lotniczą (łatwo zgubić taki rulon!), przyczepiania posteru na wyznaczonym miejscu i wreszcie dyżuru przy plakacie i odpowiadania na pytania osób odwiedzających plakat. Podobało mi się!

aa2146400

Grant naukowy Interamerican Society of Hypertension

Wśród materiałów dostępnych na stoiskach kongresowych wypatrzyłam informację o kongresie Interamerican Society of Hypertension w São Paulo. Zachętą do uczestnictwa była możliwość otrzymania naukowego travel grantu zwalniającego z fee. Przygotowałam trzy doniesienia plakatowe, które zostały przyjęte do prezentacji. Na ich podstawie otrzymałam naukowy travel grant, co pozwoliło mi istotnie zracjonalizować koszty ekspedycji. Wyjazd, jak okazało się po jakimś czasie, był znakomitym pomysłem. Choć wymagał wielu przygotowań merytorycznych i inwestycji finansowych, to uczestnictwo w kongresie w sposób korzystny wpłynęło na moją karierę zawodową.

Podróż transatlantycka zawsze jest dużym przeżyciem – daleko, kosztownie, pytania typu jak to zniosę, co oznacza określenie, że na niektórych odcinkach może nie być dróg dla pieszych przy śledzeniu map miast amerykańskich i parę innych ciekawostek obcych Europejczykowi.

Zdecydowałam się na lot Lufthansą przez Frankfurt. Koszt biletu wynosił około 2400 zł, a inne koszty (hotel, jedzenie, upominki) około 3400 zł według posiadanych rachunków, razem 5800 zł – co należy ocenić jako budżet bardzo zdyscyplinowany.

Podróż rozpoczęła się o godzinie 19.00 w czwartek, 12 lutego 2004 roku. Mąż odprowadził mnie na lotnisko i bardzo dobrze pamiętam chwilę, gdy się żegnaliśmy. Dokoła była zimna, ciemna lutowa atmosfera, a ja sama zmierzałam na drugi koniec świata. Przez chwilę chciałam wrócić do domu i nie mieć nic wspólnego z tym zimnem i nieznaną ciemnością. Po chwili jednak otrząsnęłam się i poddałam lotniskowym procedurom.

Lot do Frankfurtu upłynął bez większych emocji, jeśli nie liczyć wrażeń z zerkania do business class, bo siedziałam w pierwszym rzędzie klasy ekonomicznej. Wylądowałam we Frankfurcie o 21.00, a następny lot miałam o 22.40 z tego samego terminalu pierwszego. Wyjście, z którego przyjmowano na pokład samolotu do São Paulo, znajdowało się zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca przylotu i wszystko odbyło się bezboleśnie. Nabrałam jakże błędnego przekonania, że wszystkie przesiadki są tak zorganizowane! Co więcej, witająca na pokładzie stewardesa życzyła mi po polsku szczęśliwej podróży.

brasil1300

Podróż z Frankfurtu do São Paulo trwała około 12 godzin. Po szczęśliwym wylądowaniu (13 lutego, w piątek!) szłam długimi korytarzami lotniska Guarulhos International, by stanąć w kolejce do pogranicznika i utkwić w niej na dobrą godzinę. Wyjaśniwszy pogranicznikowi powód przybycia do Brazylii, przeszłam do części przylotowej.

Przed wyjazdem długo poszukiwałam odpowiedniego hotelu – chciałam, aby można było względnie ławo dojechać do niego z lotniska oraz na obrady. Uznałam, że warunki te spełnia Parthenon Flats Accor Hotels, Nacoes Unidas w dzielnicy Pinheiros. Wiele problemów nastręczało zlokalizowanie na posiadanej mapie papierowej zarówno miejsca obrad, jak i zakwaterowania – a była to jeszcze epoka sprzed Google Maps. Trochę mnie niepokoiło to, że wszystkie mapy dostępne w krajowej księgarni turystycznej kończyły się na skraju lokalizacji hotelu. Postanowiłam, że gdy tylko przyjadę do São Paulo, kupię mapę całego miasta. Jak postanowiłam, tak zrobiłam – był to mój pierwszy zakup na ziemi brazylijskiej.

aa2159660

28gdl 12 2016300

Następnym etapem było zamówienie transportu do hotelu w lotniskowym biurze korporacji taksówkowej. Po zgłoszeniu trasy i opłaceniu kursu otrzymałam bilhete de informacao z adresem docelowym oraz ceną 100,69 reali, z którym udałam się na postój taksówek. Przejazd trwał około 60 minut, odległość 58 km.

Hotel zrobił na mnie przyjemne wrażenie, niepozbawione jednak było ono elementów emocji, gdy przy rejestracji gdy dowiedziałam się, że moje zamówienie szło przez Chile. Jęknęłam w duszy: no tak, numer mojej karty kredytowej mają już w Chile!

Nie byłam wtedy jeszcze obeznana z wszystkimi aspektami rezerwowania usług turystycznych przez internet, chyba zresztą nie były one w takim stopniu dostępne jak obecnie.

Na wszelki wypadek zdecydowałam się nie obciążać mojej karty kredytowej i płaciłam dolarami w gotówce. Miałam stosowną kwotę przywiezioną z Polski przy sobie i płaciłam co kilka dni w recepcji za kolejne noclegi.

Od soboty do poniedziałku wypoczywałam po podróży i poznawałam okolicę. W poniedziałek rano po wspaniałym, aromatycznym śniadaniu (w Brazylii kawa, owoce, ciasta pachną zupełnie inaczej!) zamówiłam taksówkę, aby pojechać do centrum kongresowego i dopełnić formalności rejestracyjnych.

Zamawianie taksówki w hotelu brazylijskim to zajęcie dla kilku osób. Jako osoba wychowana w realnym socjalizmie przeżyłam lekki szok. Zapytałam recepcjonistę o możliwość zamówienia taksówki. Elegancki młodzieniec gnąc się w ukłonach, natychmiast przywołał umundurowanego pracownika dyżurującego przy drzwiach, który wydawał dyspozycje innemu mundurowemu mającemu stanowisko pracy na zewnątrz, przed hotelem. Ten mundurowy zewnętrzny gwizdał lub przywoływał dłonią kierowcę parkującego po drugiej stronie ulicy, po czym następował uroczysty podjazd taksówki pod hotel. Kierowca oczywiście wysiadał z taksówki i wspólnie z mundurowym zewnętrznym asystowali przy moim wsiadaniu do pojazdu. Z trudem powstrzymałam się od samodzielnego zamknięcia za sobą drzwi taksówki, w przeciwnym razie wyszłabym na ciemną socjalistyczną masę, co nawet zachować się nie potrafi w hotelu zaledwie trzygwiazdkowym.

Obrady kongresowe

Final Program200

Obrady odbywały się w Transamerica Expo Center oraz w położonym nieopodal Transamerica Hotel – jednak z uwagi na zawiłą topografię brazylijskiej przestrzeni między oboma obiektami krążyły autobusy. Organizatorzy kongresu wywiesili listę uczestników, z której dowiedziałam się o innych uczestnikach z Polski. Travel granty otrzymało łącznie 75 osób z całego świata, z tego z Polski poza mną dwie osoby.

Obrady rozpoczynały się od sesji World Hypertension League. Po obradach był lunch dla uczestników w niebywale eleganckiej restauracji – wnętrze pełne pięknych roślin zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie.

Tego samego dnia wieczorem było uroczyste otwarcie zjazdu – zapamiętałam jedynie piękną melodię hymnu brazylijskiego (https://www.youtube.com/watch?v=SyyOahYXhUQ), która tak mi się spodobała, że postanowiłam kupić ją na płycie. W klimacie przypomina mi Va pensiero z Nabucco. Podczas uroczystości otwarcia kongresu opanował mnie ostry atak jet-lagu, co nietrudno zauważyć, przyglądając się fotce – siedzę tam po prawej stronie w drugim rzędzie i podtrzymuję przechyloną, opadającą sennie głowę, nie bacząc na wystąpienia Bardzo Ważnych Osób.

Fot kongres Sao Paulo 2004660

Komunikacja internetowa z rodziną

Możliwość utrzymania stałego kontaktu z rodziną przez wysyłanie e-maili z odległego kontynentu wydała mi się bardzo pociągającym zajęciem, jednak była to epoka zupełnie odmienna od współczesnej! Mało kto miał prywatnego laptopa, więc na terenie kongresu były stanowiska z komputerami dostępnymi dla uczestników.

Korzystanie z tych urządzeń było niebywałym wyzwaniem – jet-lag, rozmowy po angielsku, a do tego klawiatura w języku portugalskim w wersji brazylijskiej! Poniżej przykłady tych wpływów.

Temat: wielkiswiat

Kochani

Pisze do was z adresu (innego) bo inne głupieja i mam wejscia ze strony.ten wielki swiat jest podobny do naszego. pierwszza roznica to nie ma polskich liter na klawiaturze. hotel jest 10 minut drogi by taxi od centrum kongresowego. Koszt 15 realitj. razy 1,4 zl,chyba.

Dlalm tej Andrei, zktora wymienialam korespondencje organizacyjna, broszke jako souvenir „from Poland i była bardzo happy. ona nie gada po angielsku ani ani, wiec gadka Szla przez tlumacza. Rozna mlode braileiros zaglądają mi przez ramie wiec caluje was mocna

Wasza swiatowa i amerykanskopoludniowa

mima

Temat: wielki swiat Cd

Wysłalam maila, ale nie mam pewności czy dobrze wszystko zrobiłam wiec pisze jeszcze raz.podroz była w porzo.moge smigać co tydzien za ocean.przyajzd z lotniska do hotelu trawl godizne i kosztowal 40 usd, hotel jest ok.,mam ankes kuchenny,mieszkam na 10 pietrze,nieopodal jest supermarket i kupilam sobie platki,jogurty, wode i pieczywo i tak dozywiam sie przez te dni.Do centrum kongresowego jest 10 minut by taxi. Bili ludize tu nie chodza pieszo. wszedzie można placic dolarami. ulice olbrzymie miast wielki a gigantyczny. ludzie bardzo sympatyczni. Padaja po portugalsku do mnie nie martweic się co rozumien, najlepiej wychodzi nam ok. przetrzymalam mlodych brasileros co dmuchali mi w kark. Bede bezczelna, i mowie sobie ze teraz moja kolej.

Calusy gorace jak kawa brazylijska

Minęło już kilkanaście lat od wysłania tych e-maili, a ja ciągle śmieję się z zastosowanej w nich pisowni. Pamiętam, że zrezygnowałam z dużych liter, ale nie ułatwiło mi to specjalnie kontaktu z klawiaturą. Córka tak skomentowała otrzymaną korespondencję:

Temat: wpływ kadarki

Piszesz jakby komputer był pod wpływem kadarki. To jednak dodaje listom wyluzowanego, południowego, brazylijskiego charakteru. Właśnie wróciłam z wykładu i biorę się za preparowanie prowizorycznego obiadu. A propos zakupów jedzeniowych – jak zawsze ucieszę się z paru drobiazgów słodyczowych.

Cmokos

Temat: Jestes slodka zaba

i piszesz porzadne listy, nie to co ojciec typu OK lub really? Teraz siedze w super eleganckim hoyelu Transamerica w biznes center i jak pieprzona pijawa kongresowa zalatwiam formalnosci. Jestem bezczelniejsza niz przewiduja wszystkie normy ktore wpajano mi za mlodu. Szukaja pewnej Denis co ma wszystko wiedziec. Czas sobie umilam pisaniem do ciebie bo w tym biznes center wszystko jest. Jak zobaczylam komputer tozapytalam czy mogę skorzystac. Of course odzxekli w paru jezykach, a każdy zrozumiałam. Dzis bylam na zakupach i kupilam jedna plyte – omdlejesz z wrazenia jak zobaczysz. Jezyk na supelek i dopiero po powrocie siurprajz. –PRZERWA- tu gadalam z Denis cos sie upieraja ale nie poddaje sie.

Cmokos-cmokos

Temat: dostep do internetu

Pisze do was obojga jeden list bo ogranicaja dostep do internetu do 10 minut. Zanim te pieprzone serwery rozgrzeja sie i rozpoznam te portugalskie polecenia i jeszcze zapamietam, ze nie ma tu ogonkow to już minie czas. Mialam pierwszy dyzur przy plakacie. Jestem bezpruderyjna pijawa naukowa. Obok mnie miala dyzur very przystoja badaczka z Urugwaju margerita. Ona pracuje z roznymi viapmi i jeden ja odwiedzil, a potem mnie tez. Powiedzialam mlodym kolegom, ze milo byc mlodym i zdolnym ale jeszze mijej byc starym i zdolnym. A ta margerita z Urugwaju zapytala gdzie pracuje,a ja ze jestem freelancerem – a ona na to Duzom oczy i pyuta czy w Polsce to czeste.ja ze rzadkie – a ona tak sadzilam. I tak to było.

Cmok-cmok robi wam swiatowy i naukowy smok.

p.s. siedzi kkolo mnie najbardziej egzotyczny badaz z całego kongresu – chodzi w kolorowych sukienkach (jest rasy innej niż biala) i na każdy dzien ma inna sukienak, dzis jest w bezowej.

Po odrobieniu obowiązków przy plakatach umykałam na wagary.

Sao Paulo 2004 015 1660

Temat: brazylijskie key words

kochana corenko,

Uceiklam na Male wagary i korzystam z okazji aby skrobnać slowko do ciebie. teraz jest sesjao posterowa,lunch oraz wyklady do specjalizacji wiec latwiej dopchac sie do internetu. Znam key words po portugalsku: Ponto de taxi, obrigado – wystarczy jesli ma sie jeszcze forse.

Podczas kolejnych wyjazdów zauważyłam, że niektórzy uczestnicy kongresów posługiwali się swoimi laptopami, które w owych latach były wielkie, ciężkie i niezbyt jeszcze rozpowszechnione jako wyposażenie prywatne.

Niezależnie od trudu przygotowań, kosztów, emocji był to jeden z ciekawszych moich wyjazdów naukowych.

Tekst i zdjęcia
Krystyna Knypl
https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/

GdL 12_2016