Mieszkałam: Amarante Champs Elysees Hotel
Hotel był w walking distance od Łuku Triumfalnego, a do niego dojeżdżał autobus z lotniska

Hotel był w walking distance od Łuku Triumfalnego, a do niego dojeżdżał autobus z lotniska

Wejście do hotelu
Stylowe lobby
Niestety dalej zaczęły się już schody w postaci ciasnej windy jak to w Paryżu,
pokoju śmierdzącego papierosami i konieczności zmiany na inny.
Ładny szyld hotelu
Niezapomniane też były barwy hotelowej jadalni
Przy wejściu do jadalni stało takie egzotyczne drzewko, które nazywane jest bambusem szczęści, ale nie każdemu przynosi ono szczęście, napisałam o tym w artykule "Wędrówka ludów, przedmiotów i komarów", więcej
Po przyjeździe, pod wieczór wybrałam się na spacer - przedświąteczne Pola Elizejskie
The decisive monent ? Wkraczamy do nieba ?

Na Polach Elizejskich panowała przedświąteczna atmosfera

Oglądałam nowinki w światowej stolicy mody

Było na co popatrzeć

Wystarczy wydać 790 euro i już kobieta jest modna!

I okazuje się są takie kobiety w Paryżu! No przy takiej cenie nic dziwnego, że kupują tylko jeden modny but i o tej porze roku ubierają drugą nogę w praktyczny biały but na płaskim obcasie i spodnie ;))

I jeszcze jak się uperfumują

I do tego założą biżuterię

No i futro obowiązkowo

Ale ja grzecznie wróciłam do hotelu, bowiem następnego dnia od rana zaczynały się obrady

Konferencji R3I

Prof. Jean Fruchart (w środku) był przewodniczącym obrad

Po południu wsiadłam do samolotu LOT (to ważne!) aby wrócić do Warszawy.
Czy to koniec opowieści? Nie, dopiero początek!
Więcej na Gazeta dla Lekarzy
Krystyna Knypl

